Ona: Nie kupiłeś mi drożdżówki na śniadanie. Pewnie w ogóle o mnie nie pomyślałeś. Jak Ty chcesz drożdżówkę, to jakoś pamiętasz, żeby kupić, a jak o mnie chodzi, to już nie
On: Pomyślałem (długa pauza ) i najwyraźniej musiał być jakiś powód dla którego nie kupiłem Ci tej drożdżówki
Ona: No wiesz co!? Sam jesteś gruby!
On: (wpada w nagły, krztuśny atak śmiechu)
Nie kupiłem...bo nie było Twoich ulubionych :)

:D No ... to konkretny argument przecież :)
OdpowiedzUsuńpopatrz, jak nie doceniasz;)
OdpowiedzUsuń