o mnie o mnie o mnie

12 października 2011

najfajniejsze jesiennie

Ponieważ ostatnio co chwilę dopada mnie jesienna szkaradność zwana depresją, kiepskim nastrojem albo wahaniem pogodowym, sama sobie muszę przypominać dlaczego jesień fajną porą roku jest. A zatem:

- można dużo jeść, a potem chować cielesne efekty konsumpcji pod luźnymi ubraniami
- alkoholizm wieczorny w postaci grzanego wina, nie jest nieprzyzwoity, ba! nawet bywa wskazany
- gorąca, płynna, gęsta czekolada nigdy nie smakuje tak dobrze, jak właśnie jesienią
- można się rzucać liśćmi
- biegasz z psem bez zadyszki i potności
- wieczorne melancholie i nagłe problemy egzystencjalne nikogo nie dziwią
- nosisz za długie szaliki, za duże czapki i wielkie rękawiczki, a i tak wyglądasz w tym wszystkim cudnie
- możesz bezkarnie snuć się po domu w dziwnych skarpetkach i bamboszach, ważne, żeby grzały
- kawa z kafejki w opcji "gorąca, na wynos" nagle wydaje się bardziej kusząca, a samotny spacer po mieście, w jej towarzystwie, milszy


A oto jak właśnie dzisiaj celebruję niektóre z tych uroków jesieni:
Od dawna wiadomo, że skarpetki doklejone wieczorową porą do grzejnika kuchennego, w towarzystwie grzańca, który powoli szumi w głowie, to jest to, co depresyjne, jesienne tygrysy lubią najbardziej :)


A, że od jesieni do zimy, krótka droga, to mam jeszcze coś z serii:
"dlaczego ZIMA jest fajna?"
Proszzz...

1 komentarz:

  1. Jest jeszcze kilka rzeczy fajnych jesienią:D:D Ale te opisane wiodą prym:)

    OdpowiedzUsuń