Siedzę i przepisuję, uzupełniam w iście praktyczno-prawie-szczytnym celu. A najlepsze z tego wszystkiego jest to, że pojęcia nie mam co przepisuję. Znaczki, cyferki, symbole. I tak sobie pisząc trafiłam w końcu na fragment, który przykuł moją uwagę i przeczytałam go ze zrozumieniem. Prawie. Okazuje się, że mechanika tego i owego, może mieć w sobie trochę z poezji:
Wykres
funkcji ε(t)
podano na rys. 18.43c. Funkcja σ(ε),
zobrazowana na rys. 18.43d, jest podobna do wykresu σ(ε) dla ciała
idealnie plastycznego. Dlatego w początkowych badaniach prowadzonych w latach
dwudziestych naszego wieku pełzanie utożsamiano z płynięciem plastycznym.
Zasadnicza różnica między tymi procesami polega na tym, że prędkość
odkształcenia podczas pełzania jest zmienna w czasie, a podczas płynięcia
plastycznego jest stała.
Płynę zatem plastycznie.
Czyli pełzam.
Godzina za godziną.
Godzina za godziną.
W rytm tych samych 8 kawałków.
I czekam na głupawkę zmęczeniową.
I czekam na głupawkę zmęczeniową.
...
Już 1.45.
Z jutra zrobiło się dzisiaj.
Dobranoc Państwu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz