Rozmieściłam się. Jakoś. Ale wciąż brakuje mi przestrzeni. Mniej lub bardziej potrzebne rzeczy leżą poupychane kartonowo. Leń wewnętrzny zniechęca do segregacji i eliminacji. Szkoda. Byłoby szybciej i lżej. Miotam się. "Wyrzucać i odgarniać" zamieniłam na "siedzieć i oglądać" w sieci małe coś. Jedno, wyjątkowo wpadło mi w oko. Gdybym moje wynajmowane mogła tak rozpruć, to pewnie też by się udało podziałać niebanalnie i odkrywczo. Po całości. A tak, da się tylko po części. Też dobrze. Chyba.
Tak wiem, to przejściowe. Kryzys poprzeprowadzkowy. Przerabiałam go już kiedyś. Przejdzie.
Oby szybko.
Oby szybko.
Wpadnięte mi w oko coś, do obejrzenia tutaj:
Ładne, prawda? Tyle, że jednoosobowe. Łatwiej ogarnąć i zmieścić.
A ja jestem wieloosobowa.
Mam Jego.
Czyli lepiej mam po prostu.
I muszę mieć JESZCZE lepiej.

Mam nadzieję, że szybko się zaaklimatyzujesz w nowym miejscu :)
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię również na mojego bloga z recenzjami książek.
public-reading.blogspot.com