- Podróżowanie komunikacją miejską bywa przyjemne. Pod warunkiem, że masz miejsce do siedzenie (jeśli podróż wynosi 1h 20 minut) i ciekawą książkę. Chociaż widoki za oknem często rekompensują brak lektury. A widoki na Śląsku są nieprzeciętne. Poważnie.
- Kiedy chcesz usiąść w zatłoczonym autobusie, najpierw zerknij, czy na szybie nie jest przypadkiem napisane "to miejsce tylko dla jednej osoby" - dzięki temu unikniesz wbijania się bocznego pręta w kość ogonową - pozdrawiam panią siedzącą obok mnie. Dzielna była.
- Narzekanie to nadal nasz sport narodowy. Może to taka forma odreagowania stresu po całym dniu w pracy?
Fragment autobusowy numer 1:
Pani 1: No widzisz, widzisz jak ten nasz kierowca jedzie? Na każdych światłach się zatrzymuje, przepuszcza te samochody bez sensu, przecież ma pierwszeństwo, skoro to autobus. Się spóźnimy, jak nic.
Pani 2 (zdziwiona): Śpieszysz się gdzieś, tak?
Pani 1: Nie, wkurza mnie to po prostu.
Fragment autobusowy numer 2 (kwadrans później):
Pani 1 (do Pani 2): A widziałaś co teraz zrobił?
Pani 2: ?
Pani 1: Nie widziałaś? Nie widziałaś jak na czerwonym świetle przejechał?
Pani 2: Żółte było jeszcze.
Pani 1: Ale już prawie czerwone. Widziałaś go, jak mu się nagle śpieszy? Pozabijać nas chce. Chciałabym jednak dojechać do domu bezpiecznie i w jednym kawałku.
Fragment autobusowy numer 3:
Pani 1: O! Karetka na sygnale jedzie.
Pani 2: Teraz to stoi, bo się nie może przebić przez te korki.
Pani 1: A bo widzisz, jakby ten zjechał bardziej, a tamten się zatrzymał, to by przejechała. A tak - masz - nasza polska "grzeczność".
Pani 2: Ale nasz autobus się zatrzymał, więc z tą grzecznością nie jest chyba tak źle.
Pani 1: Zatrzymał się, zatrzymał - i co z tego? Karetka tak się przebić nie może. Więc autobus stoi, a my się przez to spóźnimy do domu! Już ci to mówiłam!
Koniec końców przyjechaliśmy do celu kwadrans przed czasem.
Fragment autobusowy numer 4:
Pani 2: Widzisz - jesteśmy szybciej.
Pani 1: Nie wiem z czego się tak cieszysz. Będę teraz musiała kwitnać przez 10 minut na przystanku i czekać na tramwaj.
Komuś się nóż otworzył w kieszeni? Bo mi nawet dwa.
WNIOSEK
Muszę częściej jeździć komunikacją miejską - jest potem o czym pisać na blogu.

tak... ja ostatnio przypomniałam sobie jak przyjemnie podróżuje się pociągami ;-)
OdpowiedzUsuńtoż to gotowy scenariusz do kolejnego 'dnia świra'
OdpowiedzUsuńOj, dawno nie jechałam komunikacją miejską ani PKSem.
OdpowiedzUsuńAle kwiatków podobnych się już w swoim życiu tylu nasłuchałam :-)
PKS to u nas źródło informacji.
Pytam mamy:
(Ja)- Ciekawe kiedy tę nową Biedronkę otwierają. Wolałabym wiedzieć, żeby pojechać inną drogą, bo tamta pewnie będzie cała zakorkowana znając życie.
(Mama)- 6 grudnia
(J) - Skąd wiesz?
(M) - z PKSu
Kurtyna.
ja się jeszcze podczas tej przejażdżki dowiedziałam, że w jednej z sieciowych drogerii są przeceny na wszystkie perfumy, więc potwierdzam spostrzeżenia :)
Usuńa mnie, gdy dwa lata temu chwilowo przesiadałam się do pksów, przez moment wydawało sie, że coś tracę, ze prawdziwe życie toczy się własnie tu:)
OdpowiedzUsuńahhh, bo są tacy którym nigdy eis nie dogodzi
OdpowiedzUsuńmnie fascynuje podroż komunikacją miejską, a pociągiem to już w ogóle bajka!
OdpowiedzUsuńbogactwo opowieści, kolorowe postaci - istne tworzywo, nic tylko brać i lepić zgrabne historie:) pani pasażerka cudowna w swym malkontenctwie!!
OdpowiedzUsuńkiedy coś staje sie rutyną przestaje być przyjemne, uwierz mi, albo sklasyfikuj jako reprezentantkę sportu naszego, narodowego;)
OdpowiedzUsuńbuhahaa ubawiłam się setnie:D
OdpowiedzUsuńO gdyby tak spisywać wszystkie mądrości usłyszane w tramwaju czy autobusie to by można wielotomową encyklopedię wydać. :)
OdpowiedzUsuńJa mam pięć razy w tygodniu takie atrakcje w drodze do pracy. Codziennie trasa Knurów-Gliwice-Knurów. A ileż to mądrości życiowych można usłyszeć. Zwłaszcza tych szkolnych :-) Najbardziej rozbawiają mnie dwie rzeczy:
OdpowiedzUsuń1. Dotyczy uczniów (studentów)ratujących się przed porażką na klasówce. Ta walka z czasem i próba wręcz zjedzenia swoich notatek by wykuć jak najwięcej. Tak, to mnie bawi, bo kiedyś robiłam tak samo :-)
2. Zabawa w rentgena, czyli panie, które prześwietlają cię swoim wzrokiem od stóp do głów, co masz na sobie, jakie buty, a jaką masz torebkę czy lakier na paznokciach.
O tak. Jazda komunikacją miejską to jak rollercoaster :-P I ta walka o wolne miejsca. Najbardziej niebezpieczny moment, kiedy to możesz złamać rękę czy stracić oko :-) Z rozmów mało pamiętam, bo zazwyczaj te moje 25 minut podróży umilam sobie muzyką na uszach a ostatnio "bardzo fajną" książką od wstrząśniętej ;-P Pozdrawiam :-))
Zapraszam do przeczytania moich historii z autobusu ;)
OdpowiedzUsuńhttp://alekwas.blogspot.com/2012/12/o-tym-jak-podroz-srodkami-komunikacji.html