Życie to zdzira. Kiedy już zaczynasz się do czegoś przyzwyczajać, mościć i ogarniać, lubi Cię nagle szturchnąć, wytrącić z równowagi i dać prztyczka w nos. Wtedy nawet joga nie pomoże, ani żadne ouuuummmmmm wypuszczane na jednym wydechu i z poczuciem mocy. Terefere, człowieku. Terefere.
No więc, żeby nie oszaleć (a mam tych zmian kilka - aktualnych i na horyzoncie), wracam do pisania, co układa głowę.
Założenie pierwsze: w miarę regularnie.
Założenie drugie: ileśtam tygodni.
Założenie trzecie: good vibes only.
Dlaczego?
Bo chcę wyrobić nawyk codziennego pisania.
Bo potrzebuję jakichkolwiek ram czasowych.
Bo pozytywne strony życia warto zapisywać. Pamięć płata figle.
Bo nie lubię pisać do szuflady.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz