o mnie o mnie o mnie

2 listopada 2011

Tak dużo filmów do obejrzenia, a tak mało dostępu do nich


Wystarczyło, że spędziłam kilka minut na jednej z trailerowych stron i już odczuwam frustrację. Zastanawiam się jak to możliwe, że dobre, wnoszące coś do życia, filmy często mają u nas premierę dopiero kilka lat po amerykańskiej? Od czego to zależy? Reklama, marketing, PR? Bo z tego co widzę, nawet nagrody nie wystarczają i np. niektóre produkcje nagradzane w zeszłym roku na SUNDANCE FILM FESTIVAL będą w naszych kinach dopiero w 2012. Koszmar. Przynajmniej mój osobisty.
Oglądam zwiastuny, czytam, porównuję z chłamem, który co jakiś czas pojawia się na naszym dużym ekranie i nie ogarniam. Po prostu nie potrafię. Rozum mam chyba za mały. I żeby było jasne - pisząc "dobre, wnoszące coś do życia, filmy" miałam na myśli nie tylko kino dokumentalne, czy tzw. górnolotne, bo dobrze nakręcona sensacja albo thiller też wart jest każdej ceny i chętnie go obejrzę. Zresztą nie tylko ja. Wielu by się pewnie takich znalazło (widać to chociażby po festiwalach filmowych - np. warszawskim - na które zjeżdżają ludzie z całej Polski). Mądrzy widzowie już są, szkoda, że mądrych dystrybutorów wciąż jak na lekarstwo. 

Chociaż może ja się nie znam. Może są jakieś przeciwwskazania do odtwarzania widzom ambitnych, fajnych, sensownych produkcji. Może to grozi kalectwem albo depresją. Nie wiem. I nadal się frustruję. Bo za oceanem już to, tamto i siamto, widzieli, a ja muszę czekać...czasem nawet kilka lat, żeby to samo "to, tamto, siamto" obejrzeć. 

Pofrustrujcie się trochę ze mną, co?



Światowa premiera 4go listopada, daty polskiej - nie znalazłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz