o mnie o mnie o mnie

31 stycznia 2012

podsumowanie stycznia + namiar na wciągający wywiad

Za chwilę luty. Pod psem ;)
Styczniowe założenia i cel były takie:


Założenia:
- do końca stycznia nie kupuję sobie ŻADNEJ nowej rzeczy - i nie kupiłam :)
- nie korzystam z ŻADNYCH płatnych atrakcji (w tym kino, restauracja, wyjście do pubu, koncert itp.) - PRAWIE nie korzystałam (to PRAWIE = kawa z Rodzicielką - nie mogłam odmówić, a przy okazji nauczyłam Ją pić espresso lungo :))
- pieniądze, które normalnie wydałabym na coś nowego/dodatkowego, wrzucam do "skarbonki" - faktycznie wrzucałam, tyle, że z przyczyn niezależnych ode mnie jest już kompletnie pusta

Cel:
- ponownie wkręcić się w oszczędzanie (bo jakiś czas temu kompletnie o nim zapomniałam, o czym wie moja świnka skarbonka i dodatkowe konto w banku)
- kreatywność

W oszczędzanie się wkręciłam. Tak się złożyło, że nie miała specjalnie innego wyjścia. A swoją kreatywność rozwinęłam do granic możliwości. Przynajmniej tych kuchennych. 
- nauczyłam się gotować krupnik
- wykorzystywać do przygotowania obiadu to, co  mam w lodówce (tutaj nauczka na przyszłość: grzybki w occie, to grzybki w occie, nawet po dogłębnym opłukaniu nie nadają się do sosu śmietanowego)
- odkryłam, że podstawą dobrego rosołu jest duży kawał kurczaka, a nie tylko chude nóżki
- przypomniałam sobie o tym, że ziemniaki mają różną postać (placki ziemniaczane, domowe frytki)
- zaczęłam doceniać zapomniane, wchłaniane często w dzieciństwie, draże (obejdę się bez czekolady, jeśli muszę)
I najważniejsze - kuchnia oszczędna, to kuchnia mało dietetyczna (przynajmniej na moim etapie kucharzenia). Te wszystkie kluchy, pyry, ryże, kasze, makarony...dobrze, że mamy zimę ;)

p.s. namiar na wciągający wywiad:
jeżeli jest jakaś Ona, która całym swoim jestestwem obrazuje mielone i odgrzewane stwierdzenie "kobieta zmienną jest", to na pewno jest to reżyserka Małgorzata Szumowska. Co kiedyś (zwykle, gdy pojawia się jakiś Jej nowy film albo jest dopiero w planach) udziela wywiadu i zawsze, ZAWSZE jest na innym etapie życia. Teraz zaskoczyła mnie kompletnie. I jak pięknie opowiada o Juliette Binoche...klikać i czytać płcio piękna: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11032540,Szuma__ty_jestes_facet_.html

21 komentarzy:

  1. biznesłumen powiadasz?...juz wiem otwierasz restaurację?!!
    ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. a co to gazeciarka? he he? nie, nie gazeciarka:)

    Powiedzmy, ze dokonam coming outu w sobotę na spotkaniu :))

    OdpowiedzUsuń
  3. kończę o 16, więc możemy wypic kawę w jakiejś costa caffee, coffee heaven, alebo cuś..chyba , że znasz i preferujesz jakies tańsze lokum, bo wiem, że karmisz świnke skarbonkę;)
    kwadrans po 16 mogę się stawić w miejscu docelowym, gdyz pracuje rzut beretem od rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zatem 16.15 przed miejscem docelowym na "Ś" :) a potem kombinujemy które coffee albo cafe wybrać (choć już teraz wiem, że będę optować za heaven ;))p.s. i nie przesadzajmy z tą skarbonką.

      Usuń
  4. W zasadzie idzie Ci to wszystko całkiem dobrze! A mnie się podoba zwłaszcza osiągnięty cel z krupnikiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierz lub nie, ale ja też najbardziej jestem dumna właśnie z tego jednego osiągnięcia :)

      Usuń
    2. Hmm, wierzę!... Acz przez Ciebie myśl o krupniku od rana mnie prześladuje... ;)

      Usuń
  5. czytałam wywiad, bardzo bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda z tą oszczędną kuchnią. Odkąd zaczęłam się zdrowiej (na swój sposób)odżywiać (czyli m.in. ograniczyłam mięso i przede wszystkim całkowicie zrezygnowałam z wypadów do tzw. fast- foodów) mój portfel jest dużo pełniejszy i ciało zdrowsze. Same zalety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HappyHolic, polecam odstawić mięso (trudne), cukier (bardzo trudne) i kawę (o Jezu, Jezu, jakie trudne!) - wtedy cała Twoja SKÓRA I DUSZA rozbłysną dosłownie w ciągu tygodnia-dwóch. Serio! :)

      Usuń
    2. nieeee...bluźnisz! kawę odstawić? barbarzyństwo i operacja na otwartym sercu prawie :)

      Usuń
    3. Że kawę co niby ? Moja dusza by mnie opuściła ! Porzuciła by mnie niczym kukułka swoje jajko, niczym sprzątaczka rzuca szmatą o podłogę, niczym polscy piłkarze porzucający nadzieję o finale Euro 2012 !!! O la Boga ! ...nie zasnę dziś z tego wszystkiego ;-)))) Idę pogłaskać swój kawowy kubeczek, co by wiedział, że na pewno jutro rano będzie pełny mlecznej kawusi :-D

      Usuń
    4. ja w ramach protestu i ukojenia duszy postanowiłam z moim dzisiaj spać ;)

      Usuń
    5. Olaboga hej hej!... Taak, rzucić kawę jest mniej więcej tak samo łatwo, jak odrąbać sobie nogę. ;)
      Ale niczego się łatwo nie rzuca, tak po prawdzie. Na przykład ja rzucam cukier na 2 miesiące, po czym nagle bum! trach! kupuję 2 paczki snickersów Ice Cream i zjadam wszystko w kwadrans. Życie nie jest wolne od szaleństwa... :)

      Usuń
    6. to jest więcej takich masochistów jak ja? lipiec, sierpień i październik będzie dla mnie czasem próby. ciekawe czy też się potem rzucę na ptasie mleczko (bo snickersy to bez sensu, nie robią na mnie wrażenie ;)) http://wstrzasnieta-niezmieszana.blogspot.com/2011/12/projektuje-czesc-5-ostatnia.html
      p.s. krupnik w końcu zjadłeś?

      Usuń
    7. Snickersy LODOWE - to jest różnica jednak. ;)
      He, nie zjadłem i nieprędko zjem. Nie ma mi kto uczynić tego rarytasu, jestem Lwem Samotnym. Owszem, mam dwie kocice piękne, ale one chyba nie gotują... Zaś moje zdolności kulinarne są poważnie ograniczone.
      Będę karmił się Twoim krupnikiem w wyobraźni. To silna wyobraźnia, więc nie jest źle. ;)

      Usuń
    8. zatem smacznego krupnikowego wirtualnego! a co do lwiego żywota, to sie wyłamałeś, bo wikipedia podaje, że "Lew to jedyny kot żyjący w zorganizowanych grupach socjalnych" ;)

      Usuń
    9. No, jeśli przyjąć, że dwa koty, z którymi żyję, są małymi lwami... To wszystko jest ok. ;)

      Usuń
  7. nie, nie, nie i jeszcze raz nie... toż to szarlataństwo jakieś ! Ochłonąć nie mogę ;-) Z tej okazji chyba jutro jakiegoś posta trzeba sklecić ;-) Ślij do mnie na maila zdjęcie swojego kubka - zawiązuję jawne stowarzyszenie Ocalić Qbeczki !!! Jutro wzniosę im hołd !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba z tego wszystkiego przeoczyłam TAKĄ dyskusję!

    Ja chyba muszę się skryć z moim zerowym spożyciem kawy (!) i nawiązując do Lwa zerowym spożyciu cukru, którego zwyczajnie nie lubię i wyczuwam wszędzie na kilometr...

    Ale tak czy tak staram się o akceptację w Stowarzyszeniu Qbeczków, nie poddam się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HappyHolic, jestem pod wrażeniem (nie pierwszy raz zresztą). A cukier to już w ogóle organiczny wampir antyczłowieczy...
      No, co do Stowarzyszenia... Mam 6 fantastycznych kubków do kawy, których mech, brunatnice ni pajęczyny z ptasznikami jeszcze nie porosły. ;)
      I obiecałem sobie wypić pierwszą kawę (po tej przerwie spartańskiej) z przyczyny lub osoby WYJĄTKOWEJ... No, tylko teraz wypatruję takiej SPECJALNOŚCI...
      Ale jak ta kawa będzie smakować...

      Usuń