Nastąpiła mała zmiana planów, zamiast zwiedzać lotnisko, zwiedziłam dworzec PKP. Życie. Nie można mieć wszystkiego. Tym bardziej, że pociąg to będzie przez najbliższych kilkanaście dni, nasz jedyny środek lokomocji. Właśnie - NASZ. Niewychowana jestem, nie przedstawiłam ekipy.
On - ten sam On, który mnie rok temu zaciągnął do Budapesztu. uwielbia rowery, herbatę z dużego ikeowego kubka, planować, podróżować, tworzyć, przetwarzać, zarażać. i mnie lubi. z wzajemnością. On ma na imię Paweł i ma twittera. lanser jeden ;) KLIK
Ona - nieznajoma. Iwona. desant z Małopolski. On twierdzi, że to desant przyjazny, uroczy i w ogóle bardzo fajny, więc z tego miejsca desant pozdrawiam, bo nie miałyśmy do tej pory przyjemności :)
wstrząśnięta - niezmieszana - ja i nie ja, alter ego i nie alter ego. doczepiona, wycięta, doklejona. w podróży.
Skąd pomysł?
Wymyśliłam sobie, że skoro On z Oną jadą gdzieś daleko, to ja bym od Onego chciała prezent - magnes na lodówkę może (sam się oferował publicznie, że kto chce i takie tam), ale pomyślałam "drogo". Pomysł kolejny to była pocztówka. Jedna pocztówka z jednego miejsca. Ale w sumie sporo gimnastyki i też może drogo. I nagle mnie oświeciło! Będę krasnalem z "Amelii". I sobie jestem. Zwiedzam. Oto nowa ulepszona ja:
zdjęcia prosto z trasy (wykonał On) - sobota, Wiedeń
WIEDEŃ - zachodnia stacja kolejowa
WIEDEŃ - kawa na mieście (kawa jak kawa. podobno dała się wypić. a knajpa jak knajpa. podobno dała się wysiedzieć. wyszczerz był, więc chyba jestem na tak)
WIEDEŃ - Volksgarden czyli co by tu dalej, skoro pada deszcz...
CIEKAWOSTKA
na jednej z wiedeńskich imprez plenerowych Oni załapali się na piwo w kubeczkach. co ciekawe, na te jednorazowe kubeczki dajemy wcześniej depozyt. dzięki temu wynalazkowi nie trzeba ich potem sprzątać, bo każdy je grzecznie
odnosi i łapie do kieszeni 1 EUR (albo bierze kubek do domu). podobamisie.
I jak mi wychodzi zabawa w krasnala? ;)
cdn.
będzie o tym jak się przedstawia dalsza trasa. szykujcie dobre rady co zobaczyć, gdzie zjeść itepe. chętnie skorzystamY!
PS pomięta koszulka prosi o wybaczenie. w podróży jest. w dodatku pokłócona z żelazkiem.







o skubana, genialne! całkiem w Twoim stylu :)
OdpowiedzUsuń"całkiem w Twoim stylu" - to ja już mam swój blogowy styl? właśnie urosłam o dwa centymetry :)
Usuńno ! bardzo genialne ! ! wyszczerz powala na kolana:)
OdpowiedzUsuńJesteś cudownym krasnalkiem, a nie chcesz zamieszkać u mnie w ogródku?;)
OdpowiedzUsuńpodaj adres to się wyślę ;) ale dopiero "po powrocie" ;)
Usuńdla mnie bomba!!! :)
OdpowiedzUsuńSuper :) Gratuluje pomysłowości!!! I czekam na relacje z dalszych podróży :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze zabawa wychodzi :-)))
OdpowiedzUsuńTroszkę mnie nie było, a tu takie cuda!!!!
OdpowiedzUsuńJesteś niesamowita i najpiękniejszy z Ciebie krasnal.
Jestem zachwycona i zadziwiona zupełnie.
Usiadłam wygodnie i ruszam Waszymi śladami:)