
W wolnej chwili, zasypana końcówkami noworocznych podsumowań tu i tam, zerknęłam w miejsce podpisane "statystyki".
I z tego miejsca wynika, że najbardziej to wy lubicie moją internetową depresyjność, smutność i uginające się kolana. Nie podoba mi się. Pochmurności szukać w sieci - niedobrze. Radości szukajcie. Twórczości. Otwartości. Ulepszania świata. A jak nie w sieci, to za oknem. Albo w sklepie. Gdzie bądź. Żeby głowę przewietrzyć. Nie wpaść w paranoję i iluzję, że to, co się tutaj klika, to jest ważne, najważniejsze. Bo nie jest. Czasem tylko bywa. Dla autorki.



katedra!
OdpowiedzUsuń!
Usuńz ostatniej Masłowskiej - od kotów w tytule - sobie przeczytaj s. 29.
OdpowiedzUsuńU.
P.S. A jak ktoś jest szczęślwiy, to jest podejrzany;)
dawno w księgarni nie byłam, to sobie podreptam i sprawdzę co dla mnie na tej 29 przyszykowałaś :)
Usuń...bo każdy trochę po tych blogach szuka tego, co go uwiera samego - by lżej było we dwójkę...wiesz ;)
OdpowiedzUsuńTak właśnie być może. A Ty I. pisz jak chcesz - ja i tak wpadam:)
Usuńeee tam, ogólnie pozytywna jesteś:)
OdpowiedzUsuńteż tak czuję:)
UsuńMi ostatnio zarzucono, że narzekam. Czasem trzeba. Ale Twój blog jest pozytywny, ja tu pozytywów szukam, motywacji, inspiracji :-)
OdpowiedzUsuńpostaram się sprostać
Usuńpozytywy, pozytywy, tylko pozytywy, bo inaczej to skok z mostu :)
OdpowiedzUsuńbyle nie na główkę
UsuńWiesz ostatnio tv cyfrowa oferowała mojemu mężowi nowy kanał o nazwie red light ;)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak jest. Masz rację. Ale może takim poszukiwaniem narzekania i smutków chcemy się podnieść na duchu zasadą, że zawsze może być gorzej... Nie lubię tego bardzo!
OdpowiedzUsuń