o mnie o mnie o mnie

7 stycznia 2013

Red Light


W wolnej chwili, zasypana końcówkami noworocznych podsumowań tu i tam, zerknęłam w miejsce podpisane "statystyki".
I z tego miejsca wynika, że najbardziej to wy lubicie moją internetową depresyjność, smutność i uginające się kolana. Nie podoba mi się. Pochmurności szukać w sieci - niedobrze. Radości szukajcie. Twórczości. Otwartości. Ulepszania świata. A jak nie w sieci, to za oknem. Albo w sklepie. Gdzie bądź. Żeby głowę przewietrzyć. Nie wpaść w paranoję i iluzję, że to, co się tutaj klika, to jest ważne, najważniejsze. Bo nie jest. Czasem tylko bywa. Dla autorki.

14 komentarzy:

  1. z ostatniej Masłowskiej - od kotów w tytule - sobie przeczytaj s. 29.
    U.
    P.S. A jak ktoś jest szczęślwiy, to jest podejrzany;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawno w księgarni nie byłam, to sobie podreptam i sprawdzę co dla mnie na tej 29 przyszykowałaś :)

      Usuń
  2. ...bo każdy trochę po tych blogach szuka tego, co go uwiera samego - by lżej było we dwójkę...wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie być może. A Ty I. pisz jak chcesz - ja i tak wpadam:)

      Usuń
  3. eee tam, ogólnie pozytywna jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi ostatnio zarzucono, że narzekam. Czasem trzeba. Ale Twój blog jest pozytywny, ja tu pozytywów szukam, motywacji, inspiracji :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. pozytywy, pozytywy, tylko pozytywy, bo inaczej to skok z mostu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz ostatnio tv cyfrowa oferowała mojemu mężowi nowy kanał o nazwie red light ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie tak jest. Masz rację. Ale może takim poszukiwaniem narzekania i smutków chcemy się podnieść na duchu zasadą, że zawsze może być gorzej... Nie lubię tego bardzo!

    OdpowiedzUsuń