o mnie o mnie o mnie

26 kwietnia 2017

DZIEŃ ZERO

Wczoraj było zaskoczeniem, dzisiaj - niespodzianką. Bo nagle moje i czyjeś działanie sklecone z chwiejnych prób okiełznania zmian, zaczęło układać puzzle w przyjazne kakofonie. Stało się dużo.

  • wysłałam zgłoszenie na techno-warsztaty nauki testowania, dla dziewczyn (decyzję podjęłam w systemie binarnym).
  • odebrałam telefon z propozycją podania ręki, na końcu której znajduje się korpus nowej pracy (nie najgorszy korpus, całkiem zgrabny nawet).
  • ktoś ważny dla mnie spotkał kogoś ważnego dla siebie. i też z niezłym korpusem, choć dalej na mapie.
  • dotarła paczka z biego-motywacją, a w środku nowe, kolorowe, do lepszych rozpędów. 
  • odkryłam kulistość, która mi zawadza. 

Dzień zero kończę roztargniona, z nadzieją ogarnięcia, oglądając Szczygła i czytając mądrzej*
Bo od słowa "hygge" wolę bardziej "lagom".



PS powrót do pisania bloga przypomina próbę wywołania krwotoku z nosa u zimnego truposza. im mocniej, tym słabiej.

"Żyj wystarczająco dobrze". Pyszna. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz