- wysłałam zgłoszenie na techno-warsztaty nauki testowania, dla dziewczyn (decyzję podjęłam w systemie binarnym).
- odebrałam telefon z propozycją podania ręki, na końcu której znajduje się korpus nowej pracy (nie najgorszy korpus, całkiem zgrabny nawet).
- ktoś ważny dla mnie spotkał kogoś ważnego dla siebie. i też z niezłym korpusem, choć dalej na mapie.
- dotarła paczka z biego-motywacją, a w środku nowe, kolorowe, do lepszych rozpędów.
- odkryłam kulistość, która mi zawadza.
Dzień zero kończę roztargniona, z nadzieją ogarnięcia, oglądając Szczygła i czytając mądrzej*
Bo od słowa "hygge" wolę bardziej "lagom".
Bo od słowa "hygge" wolę bardziej "lagom".
PS powrót do pisania bloga przypomina próbę wywołania krwotoku z nosa u zimnego truposza. im mocniej, tym słabiej.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz