o mnie o mnie o mnie

16 października 2011

kobieta 30letnia

No to sprawdzamy - zeszłoroczne marzenia w zetknięciu z tegoroczną rzeczywistością:



CZĘŚĆ "KOSMICZNA"
- naukowa stepowania - bez zmian, nadal jeżeli stepuję, to tylko na przystanku tramwajowym, kiedy mi zimno :)
- przejażdżka psim zaprzęgiem - nie udało się, ale wciąż w planach, możliwe, że uda się zimą
- krav maga - chyba tego nie chcę, przeszło mi bez próbowania
- własny fortepian - nie posiadam
- skok ze spadochronem - w planach w tym roku, już odkładam kasę
- kąpiel z delfinami - skreślone z listy, po obejrzeniu "The Cove", czyli prawie rok temu
- miesiąc językowy w Wenecji - kolejna rzecz z serii "odkładam kasę"
- kurs baristy - jak wyżej, chociaż rozwinęłam to o "pracę w kawiarni"
- sylwester w wersji górskiej - wciąż przede mną
- zumba - nie miałam przyjemności, ale kusi mnie jej nowa odmiana, "zumba tonning"
- kick-boxing - kiedyś, nie teraz, boję się spróbować

CZĘŚĆ "NAUKOWA"
- włoski podstawowy - leży, się kurzy i jest coraz bardziej podstawowy ;)
- nauka fotografii - nie byłam na kursie, ale opanowałam sporo funkcji w swoim aparacie i robię dużo lepsze zdjęcia, niż rok temu, poza tym nauczyłam się nowych technik obróbki
- angielski płynny - jak trzeba, to pływam :)

CZĘŚĆ "PODRÓŻNICZA"
- Bratysława - nie
- Alpy - nie
- Himalaje - nie
- Orla Perć - pogoda w te wakacje mnie zabiła, a potem spadł śnieg, więc też nie (zrealizuję do trzydziestkijedynki :))
- NY - nie
- Praga - nie
- Portugalia - nie (zamiast mnie, wyprawę do Portugalii zaliczył mój brat, podobno jest fajnie :))
- Irlandia - nie
- Izrael - nie

CZĘŚĆ "PRZYZIEMNA"
- własne, kredytowe mieszkanie - nie posiadam
- miesiąc za grosze - zdarzył się, ale z braku funduszy, a nie z powodu górnolotnych założeń oszczędniejszego życia
- krem do twarzy zwalający cenowo z nóg - a po co mi on? :)

a teraz - co mam/zrealizowałam/pojawiło się dodatkowo przez ten rok "do 30tki"
- zdecydowałam się rzucić pracę i mogłam dotknąć tej jednej z wymarzonych (niestety nie zaprzyjaźniłyśmy się na dłużej, ale kto wie...podobno pozostawiłam po sobie bardzo dobrze wrażenie, nie tylko dotykowe ;))
- bardzo dużo dowiedziałam się o kawie i chciałabym coś więcej robić w tym kierunku
- dostałam duża premię, którą wyjątkowo dobrze spożytkowałam (i wcale nie na ciuchy :))
- zmieniłam styl ubierania się, teraz go jeszcze dopieszczam
- przełamałam swoje lęki związane z nocnym, samotnym podróżowaniem pociągami (nadal za tym nie przepadam, ale mniej się tego boję; chociaż raczej unikam)
- potrafię robić przepyszne spaghetti bolognese, z własnoręcznym sosem
- byłam w Budapeszcie (cudowne miasto, cudowny Sziget Festival)
- obejrzałam chyba milion filmów i zaczęłam, pisać filmowego bloga
- odkryłam, że nie mam przyjaciół - mam znajomych (nie boli...może czasem)
- kupiłam szpilki, mało tego - potrafię w nich chodzić
- pierwszy raz w życiu poprowadziłam imprezę sylwestrową
- zaczęłam być bardziej asertywna

niby nic, a jednak

Dowiedziałam się też, że 30tkę powinno się świętować cały rok, więc blog chyba jeszcze zostaje :)

4 komentarze:

  1. Spóźniłam się z życzeniami urodzinowymi, więc dzisiaj tez świętujesz:))
    Wszystkiego najlepszego Wago!!

    U mnie jest podobnie z realizacją planów, dlatego nie planuję już wcale, za to marze za stu, jakos nie potrafię się oduczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za życzenia, Madziu - tak, jak napisałam, zamierzam świętować CAŁY ROK :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja się dołączam! :D

    Mega czekoladowy buziak ode mnie !

    Bardzo mi się spodobał Twój projekt, szkoda że tak późno dołączyłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aurora - projekt trwa, przynajmniej jeszcze rok :) p.s. dzieki za czekoladowe życzenia - mniam! :)

    OdpowiedzUsuń