Do tego wpisu zainspirowało mnie pytanie od Magdy (w związku z wczorajszym cytatem "niezależność jest sexy"), która rzuciła w moim kierunku: "a czym jest niezależność dla Ciebie?"
Po rozruszaniu swoich zwojów mózgowych (co mnie trochę kosztowało, przecież jestem na urlopie ;)) doszłam do tego, że niezależność jest dla mnie silnym, wewnętrznym poczuciem wolności i świadomością, gdzieś z tyłu głowy, że wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. O której godzinie wstanę, jak będzie wyglądał mój dzień, z kim się spotkam, czego nauczę.
Oczywiście jestem zawsze uzależniona od jakichś czynników zewnętrznych: pogody, planu dnia moich znajomych, czyjegoś humoru, pracy, komunikacji miejskiej, codziennych obowiązków. Ale to ja decyduję co z tym zrobię. Jeżeli muszę wstać do pracy o 8mej rano, to tylko ode mnie zależy jak to zrobię - z chęcią czy beznadziejnym poczuciem niechcenia, punktualnie, czy godzinę wcześniej, żeby pobiegać z psem. Czym pojadę - samochodem, autobusem, a może rowerem. Czy dam się wkurzyć oklapniętej pani w spożywczym, której bliski kontakt z kasą wyjątkowo dzisiaj szkodzi, czy przełożę zakupy na inny dzień albo poproszę kogoś, żeby je za mnie zrobił.
Po rozruszaniu swoich zwojów mózgowych (co mnie trochę kosztowało, przecież jestem na urlopie ;)) doszłam do tego, że niezależność jest dla mnie silnym, wewnętrznym poczuciem wolności i świadomością, gdzieś z tyłu głowy, że wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. O której godzinie wstanę, jak będzie wyglądał mój dzień, z kim się spotkam, czego nauczę.
Oczywiście jestem zawsze uzależniona od jakichś czynników zewnętrznych: pogody, planu dnia moich znajomych, czyjegoś humoru, pracy, komunikacji miejskiej, codziennych obowiązków. Ale to ja decyduję co z tym zrobię. Jeżeli muszę wstać do pracy o 8mej rano, to tylko ode mnie zależy jak to zrobię - z chęcią czy beznadziejnym poczuciem niechcenia, punktualnie, czy godzinę wcześniej, żeby pobiegać z psem. Czym pojadę - samochodem, autobusem, a może rowerem. Czy dam się wkurzyć oklapniętej pani w spożywczym, której bliski kontakt z kasą wyjątkowo dzisiaj szkodzi, czy przełożę zakupy na inny dzień albo poproszę kogoś, żeby je za mnie zrobił.
Moja niezależność to możliwość codziennego dokonywania wyborów i wpływania na swój kawałek rzeczywistości.
I to jest sexy. Bardzo sexy. Bo uskrzydla.
I to jest sexy. Bardzo sexy. Bo uskrzydla.
to rozumiem:)
OdpowiedzUsuńi co? "sexy" do Ciebie pasuje? :)
OdpowiedzUsuńczasem tak, a czasem nie;)
OdpowiedzUsuń