o mnie o mnie o mnie

24 października 2011

niezależność

Do tego wpisu zainspirowało mnie pytanie od Magdy (w związku z wczorajszym cytatem "niezależność jest sexy"), która rzuciła w moim kierunku: "a czym jest niezależność dla Ciebie?"

Po rozruszaniu swoich zwojów mózgowych (co mnie trochę kosztowało, przecież jestem na urlopie ;)) doszłam do tego, że niezależność jest dla mnie silnym, wewnętrznym poczuciem wolności i świadomością, gdzieś z tyłu głowy, że wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. O której godzinie wstanę, jak będzie wyglądał mój dzień, z kim się spotkam, czego nauczę.
Oczywiście jestem zawsze uzależniona od jakichś czynników zewnętrznych: pogody, planu dnia moich znajomych, czyjegoś humoru, pracy, komunikacji miejskiej, codziennych obowiązków. Ale to ja decyduję co z tym zrobię. Jeżeli muszę wstać do pracy o 8mej rano, to tylko ode mnie zależy jak to zrobię - z chęcią czy beznadziejnym poczuciem niechcenia,  punktualnie, czy godzinę wcześniej, żeby pobiegać z psem. Czym pojadę - samochodem, autobusem, a może rowerem. Czy dam się wkurzyć oklapniętej pani w spożywczym, której bliski kontakt z kasą wyjątkowo dzisiaj szkodzi, czy przełożę zakupy na inny dzień albo poproszę kogoś, żeby je za mnie zrobił.

Moja niezależność to możliwość codziennego dokonywania wyborów i wpływania  na swój kawałek rzeczywistości.
I to jest sexy. Bardzo sexy. Bo uskrzydla.

3 komentarze: