Kiedyś się zastanawiałam, jak można, niczym nie przymuszonym, przyznać się publicznie, w towarzystwie, od niechcenia, że ma się drugą naturę. Wstydliwą, mało chwalebną, często ukrywaną pod płaszczykiem zabiegania, zagonienia i wszelakiej zajętości. Teraz sobie myślę, że może to po prostu chęć ulżenia sobie? Przecież alkoholikowi jest lżej, kiedy się przyzna, że pije (to nawet jego pierwszy krok do wyzdrowienia), więc ludziom z tą drugą naturą też pewnie kamień z serca, jak o niej poinformują świat.
No to uwaga....sprawdzam...
JESTEM LENIEM *
Kiedy nic, ani nikt z zewnątrz nie zmusza mnie do działania - robię zero. Nic. Obijam się, wielbię niedbalstwo, uprawiam leżenie, siedzenie, jedzenie, klikanie i spanie. Do tej listy powinnam jeszcze dorzucić marzycielstwo. Takie hobby nieszkodliwe, z którego jak na razie niewiele wynika.
Przyznałam się - i co? Oczywiście NIE ulżyło (ale może to faktycznie pierwszy krok w procesie wyzdrowienia).
#$^&$&%^$@*#(#%W^^Q@^@$&W%*%^*!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wy też tak macie, że czasami nie możecie sami ze sobą wytrzymać?
*Leń ( łac. Leniwiec Pospoliwiec) – osobnik cierpiący na dysfunkcje układu motywującego
zdecydowanie za dużo czasu spędzam ostatnio w internecie
duszo pokrewna!;)
OdpowiedzUsuń