Z rozmowami kulinarnymi w tle.
ona:
- na obiad będzie leczo
on:
- super
- aaa...tylko, że nie było cukinii, a jak była to jakaś taka obleśna, więc kupiłam zamiast niej kilka dużych zielonych ogórków
- to do lecza?! zamiast cukinii?!
- tak (odpowiedziałam z dumą i zachwytem nad swoją bezbrzeżną pomysłowością i kuchenną samodzielnością)
- yyy...to jutro zrobimy sałatkę...taką owocową, ale wiesz...nie ma kiwi, więc zamiast nich dorzucimy ziemniaki
Oczywiście miałam focha. Przecież pokrewieństwo cukinii i zielonego ogórka jest oczywiste (niekoniecznie w smaku, jak się empirycznie okazało, ale wyglądowo się prezentują co najmniej jak bracia bliźniaki). Ostatecznie skończyło się na kupnie cukinii w markecie. A leczo było przepyszne.
I jeszcze jedno - dupa mi rośnie.
Nie tyłek, nie pupsko, nie dupcia - D U P A
Urlop, w tej jednej, jedynej kwestii, bardzo mi nie służy.
Rozrastam się w zastraszającym tempie.
W dodatku, z przejedzenia, na widok bułek, czekolady, makaronów, ciast z galaretką, chipsów i napojów gazowanych, zaczynam miewać lekkie mdłości. Zdecydowanie, to jest moment, żeby zacząć się ściskać od środka.
W dodatku, z przejedzenia, na widok bułek, czekolady, makaronów, ciast z galaretką, chipsów i napojów gazowanych, zaczynam miewać lekkie mdłości. Zdecydowanie, to jest moment, żeby zacząć się ściskać od środka.
W końcu "coraz bliżej święta".
ho
ho
ho...

smażony i podduszany ogórek, to musi być coś baaardzo specjalnego;)
OdpowiedzUsuń