Już się pojawiła. Jest. Dotykałam jej. Brałam do ręki. Przekartkowywałam. Zerknęłam nawet do środka i zaczęłam czytać. A potem odłożyłam. Nie ten czas. Nie ten moment. Jeszcze chwilę na mnie poczeka ta brakująca część "trylogii".
W tyle głowy mam też dwie inne książki, co do których czuję coś w stylu: "chciałabym, ale się boję".
p.s. dzisiaj spotkanie w cztery oczy, z Kimś nigdy niewidzianym.
Haha...pogubiłam się w blogu. Kładę to na karb wczesnego i mroźnego poranka:)) Ja wyraźnie czuję coś do Arlington Park, z tych trzech po nią pierwszą bym wyciągnęła rękę:)
OdpowiedzUsuńintrygują mnie 2 ostanie książki;)
OdpowiedzUsuńmnie intrygują wszystkie 3 :)
OdpowiedzUsuń