zapytałam sama siebie.
Nie wiem - piszę, bo chcę, mam potrzebę, dużo czasu spędzam przed komputerem, za dużo myślę i muszę potem te myśli gdzieś poupychać, żeby nie tkwiły w głowie. Inaczej ją rozsadzą.
A teraz trafiłam na moment, w którym czuję, że piszę za dużo i miewam chwile z chęcią wycofania się. Blogowanie zaczęło być dla mnie zbyt ważne. A życie czeka i wcale nie jest proste. Zdecydowałam za bary je brać. Dać się ponieść nawet pod górkę. Dlatego zostawiam wirtualne "wszystko". Może jak wrócę będzie na mnie czekać. I po cichu liczę, że Wy też.
Do miłego zatem.
Kiedyśtam.
Pewnie niedługo.
Pewnie niedługo.
Bo teraz czas na życie.
Czas
na czas.
p.s. zanim zrobię wirtualne, chwilowe "papa", dodaję jeszcze link do fantastycznego miejsca.
"SPRAWDŹ JAKI PIES DO ADOPCJI PASUJE DO CIEBIE!"
genialny w swej prostocie pomysł. fajna realizacja. sporo śmiechu i zabawy. w tle poważny problem.
a że teraz poważne problemy podaje się często z przymrużeniem oka, to proszę: http://www.doggelganger.co.nz/
Czas
na czas.
p.s. zanim zrobię wirtualne, chwilowe "papa", dodaję jeszcze link do fantastycznego miejsca.
"SPRAWDŹ JAKI PIES DO ADOPCJI PASUJE DO CIEBIE!"
genialny w swej prostocie pomysł. fajna realizacja. sporo śmiechu i zabawy. w tle poważny problem.
a że teraz poważne problemy podaje się często z przymrużeniem oka, to proszę: http://www.doggelganger.co.nz/
no, ja będę czekała:)
OdpowiedzUsuńCo by Ci się tam wszystko poudawało!
no ale jak to tak ???
OdpowiedzUsuńTak po prostu ???
...pewnie, że będę czekać!
Daj czasem znać, co tam słychać !
Wszeeeeelkiego powodzenia !!!
Czekam i ja, chociaż szkoda, że robisz sobie przerwę, bardzo ciekawie u Ciebie się dzieje :)
OdpowiedzUsuńja również będę czekać na Twój powrót i masę kolejnych inspiracji :)
OdpowiedzUsuńejjj tak nie można - na najbliższy wpis 'Friday I'm in love' miałam zamieścić linka do Ciebie - z notką zazdrostkową, że to tak fajnie móc pisać codziennie, i pisać ciekawie, i dzielić się. i że to właśnie Twój blog mój rss podkreśla na jednym z pierwszych miejsc. I jest nowy, ale uderza w me gusta - eklektycznością i wyważonymi proporcjami, i za każdym razem jest inaczej Cię czytać... Myślę, że blogowanie nie przeszkadza w życiu życia, i że jest jego częścią - nie zastępnikiem... i szkoda, że tak radykalnie u Ciebie ;) trzymam kciuki za miękkie lądowanie z powrotem - a link do Twojego bloga będzie moim bohaterem - bohaterką za parę dni i tak!
OdpowiedzUsuńp.s. protestuję! ;)
OdpowiedzUsuńdołączam się do protestu ;-)!!!
Usuńja też! La Parapet - musisz ocalić bloga WNZ ;) Tak dobrze poszło Ci ratowanie kubeczków, że musisz podjąć to wyzwanie...
UsuńBardzo chętnie i jak przyjdzie na to czas podejmę odpowiednie kroki! Póki co wspieram ją w decyzji i życzę WNZ, by działo się dokładnie tak, jak sobie tego życzy. Skoro pragnie przerwy - ja będę czekać ! I jeszcze jedno: nie wierzę, że ten blog wymaga ocalania - ma się świetnie i na pewno jak przyjdzie odpowiednia chwila powróci na afisz :-))) 3maj kciuki wraz ze mną ! Buziaki dla mej blogowej siostry ;-))))) !!!!
UsuńOczywiście, że trzymam. Piszę tak na wszelki wypadek, żebyś czuwała ;)
Usuń