Zerknęłam sobie, na blogową siebie, sprzed pół roku. Tak niedawno, a jakby lata świetlne. TamtaJa była uśmiechnięta, ciekawa jutra, z głową otwartą na przyszłość i nowe, które czyhało za rogiem. ObecnaJa jest w stagnacji. Wie, że trafiła nie za ten róg, co trzeba, nowego nie widać, a przyszłość wcale nie wygląda czerwono-malinowo-pomarańczowo.
I tak się zastanawiam.
Czy to zimowy brak słońca, trzymiesięczny brak pracy czy może miesięcznica poszukiwań mieszkaniowych?*
Czarno mi.
I myśli mnie swędzą.
*ps. jest jeszcze jedna opcja - brak kofeiny.
*ps. jest jeszcze jedna opcja - brak kofeiny.
to się nazywa detoks:)
OdpowiedzUsuńmoże przesilenie wiosenne?
OdpowiedzUsuń