o mnie o mnie o mnie

2 marca 2012

"no coffee" - day 1

Wczoraj był "day 0", ale mimo to "no coffee" (za to "with half cup of cola" - się wymądrzam po angielsku).  I się trzymam przy okazji. Chociaż (chociaż!) mój mózg zaczął już snuć historię "co będzie, jak minie ten straszny marzec". Zwykle historia kończy się happy endem, czyli kąpielą w kofeinie, albo przynajmniej dużą mochą i mną, siedzącą przy stoliku w ulubionej kawiarni. A to dopiero pierwszy dzień. Zapowiada się zwariowany marzec. Oszaleję jak nic!

2 komentarze:

  1. Ja kawy niemal wcale nie pijam. Okazjonalnie tylko. Za to mam inne uzależnienia - słodycze na przykład i nie wiem czy umiałabym wytrzymać bez czegoś słodkiego każdego dnia. Dlatego podziwiam, podziwiam za podjęcie wyzwania!

    OdpowiedzUsuń