Skoro sam Michał Rusinek pisze wierszowańce zainspirowany tym blogiem, nie mogę go pominąć. Miejsce, w które za chwilę zajrzycie, jest przeznaczone dla poszukujących radości codzienności. Moim skromnym zdaniem, lekarze powinni tę miejscówkę zapisywać na receptę, a pacjenci wszelacy, łykać jako lek na całe zło. Kilka razy w tygodniu. Ku uciesze. małebe
PS ostrzegam, żeby nie czytać tego bloga w samotności, bo w trakcie takiej samotnej lektury serce się ściska, kiedy nie można krzyknąć: "słuchaj tego!" albo "no muszę Ci to przeczytać!". a wierzcie mi, chce się tak krzyczeć często.
PS ostrzegam, żeby nie czytać tego bloga w samotności, bo w trakcie takiej samotnej lektury serce się ściska, kiedy nie można krzyknąć: "słuchaj tego!" albo "no muszę Ci to przeczytać!". a wierzcie mi, chce się tak krzyczeć często.
drży mi broda ze śmiechu ! śmiech rozsadza,obłęd ! :-)
OdpowiedzUsuńCudowne! Dobrze wiedzieć, że nie tylko moje dzieci uprawiają słowotwórstwo;)
OdpowiedzUsuń