o mnie o mnie o mnie

25 maja 2012

słowo na dziś - hipster

Przechodziłam obok tego obojętnie. Długo przechodziłam. I się wylało*. Naprawdę bardzo się cieszę, że tzw. "normalne" (inaczej: "zwykłe") życie wraca ostatnio do łask, ale mniej cieszy mnie to, że "zwykłe / normalne" zaczęło być modne. Dzięki temu znowu mamy zabawę skrajnościami. 

Kiedyś, jeśli nie miałeś ajfona, makbuka, konta na fejsie albo samochodu, dość często byłeś średnio atrakcyjny towarzysko. Oczywiście nie zawsze. Piszę o ekstremum. A teraz? Paradoks. Jesteś średnio atrakcyjny towarzysko, jeśli to wszystko masz. Modne stało się bycie zwyczajnym. I za każdym razem rodzi się w mojej głowie pytanie - to już nie można "po prostu" (czegoś mieć, nie lubić, za czymś przepadać)? Lubisz powolne życie - lub, lubisz siedzieć pół dnia na fejsie - siedź, frajdę sprawia Ci lomografia - pstrykaj, nie znosisz śniadań w domu - jadaj na mieście w ciekawych knajpach. Ale rób to wszystko dlatego, że TY tego chcesz, a nie z powodu kolejnej durnej mody. Fajnie, że zwyczajność, powolność i kontemplowanie codzienności znowu zaczyna być interesujące. Mniej fajnie, że trzeba się przy tej kontemplacji sporo namęczyć, żeby była taka, jak to się ogólnie przyjęło. Bo nawet zwyczajność musi mieć przecież odpowiedni anturaż. Inaczej nie jest "na czasie".

Do teraz nie wiem co znaczy hipster. Pewnie gdyby nie dzieńdobrytefałeny nikt by się tym słowem nawet przez chwilę nie zainteresował. I wciąż nie wiadomo - warto być tym całym hipsterem (czyli kim?), czy może jednak lepiej się nie przyznawać. Podobno bardziej opłaca się nie przyznawać - to jest teraz  najmilej widziane. Zwariować można.

Z najnowszych wieści trendowych (krótki przewodnik):
1. kolażówka, rower miejski, ostre koło - NIEMODNE. teraz się jeździ na składaku
2. impreza urodzinowa w klubie, domówka - NIEMODNE. jeśli już musisz świętować, wypraw swoje urodziny w parku. na kocyku. z domowym dżemem i sokiem własnej roboty w dizajnerskiej butelce
3. wyżeł weimarski, husky, owczarek niemiecki, labrador, york - NIEMODNE. kup sobie mopsa 
4. fejsbuk - NIEMODNY. musisz mieć konto na twitterze i najlepiej głośno negować fejsa
5. samochód - NIEMODNY. chodź na piechotę albo korzystaj z roweru. tylko pamiętaj - musi być składak!

dla jasności - opisuję zjawisko.
kimkolwiek jesteś, cokolwiek robisz - nic mi do tego.
szczerze.
nie neguję.
nie krytykuję.
nie oceniam.
bądź.

ale SOBĄ - nie modą
i nie czuj się lepszy od tych, którzy są poza aktualnym, modowym mainstreamem



*wylało się i odbiło czkawką, kiedy usłyszałam od znajomej, że teraz modne to się stało nawet chorowanie na raka. najbardziej w kontekście "chorowałam, ale wyzdrowiałam", bo "bloga można pisać, do telewizji na wywiady chodzić, w radiu się poudzielać, sesję zdjęciową mieć". i mimo, że to wszystko było powiedziane pół żartem, pół serio - niesmak pozostał.

14 komentarzy:

  1. O cholera! Choć co nieco podejrzewałam, to nie spodziewałam się, że aż tak niemodna jestem! :):) Nawet mojemu psu się dostało ;) eh... ;))) ...święta racja, co piszesz - choć zgadzam się w 100%, to sama jeszcze potrafię złapać się na myśli "czy coś jest ze mną nie tak, skoro nie mam jeszcze fejsbuka?" ;) Niestety tego ciśnienia z zewnątrz nie da się uniknąć (względem różnych trendów) - ale masz rację, że jakikolwiek trop obierzemy - ważne żeby był on po prostu zgodny z nami samymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieposiadanie konta na fb zaczyna być znowu coraz bardziej modne, więc bój się ;)

      Usuń
    2. o masz! to może ja go lepiej założę po to, by go zlikwidować - dzięki temu to dopiero będę modna :):)!!! Dżizas! - faktycznie można się w tym pogubić ;)

      Usuń
  2. I ja sie przyłączam do bycia niemodną :) ale...jakoś specjalnie mnie to nie zabolało...a wręcz przeciwnie :) robię co lubię i jak lubię i z kim lubię...a czy kogoś to zbulwersuje, że jeżdżę na rowerze górskim, i nie mam całej szafy wymienionej na kolory pastelowe...hmmm...ja jestem szczęśliwa i nauczyłam się nie zmieniać dla mody na jeden sezon...szczęście to nie rzeczy...dla mnei szczęście to ludzie i spędzony z nimi czas - nie ważne jak, gdzie i kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chodzi o bycie modną, czy nie. modni też są fajni, byleby tylko nie czuli się z tego powodu lepsi od innych. a co do tego, że szczęście to ludzie i spędzony z nimi czas (nieważne gdzie, jak i kiedy) - podpisuję się obiema rękami. do tego powinniśmy dążyć :)

      Usuń
    2. o właśnie, właśnie! :)

      Usuń
  3. Ja to mówiła COCO "Moda przemija styl pozostaje". Bycie sobą jest zawsze w dobrym stylu - i tego się trzymajmy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli masz niemodnego psa;)...ja zresztą też.
    Uświadamiasz mi jak bardzo żyję poza światem - nie wiedziałam o połowie rzeczy, o których piszesz. Co prawda zaobserwowałam popularność blogów zagranicznych szerzących styl życia eko, na wsi (zdjęcia z kurami, kozami) - co mnie akurat cieszy, bo czułam się już jak uciśniona wieśniara;))
    A jeździć samochodem lubię, bez jaj, wszędzie rowerem się nie dostaniesz. Coco spoko;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajrzałam z wielką ciekawością do Ciebie i co ? Zaczytuję się . Jest ciekawie.
    Baaaaaaaaaardzo ciekawie :D

    Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z Twymi spostrzeżeniami. :))

    Sobą być i się nie zatracić. Albo : zatracić ale pozytywnie.

    (aha! Cudownego masz psa ! :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam częściej (ja do Ciebie też będę zaglądać...już się zresztą nieźle naklikałam dzisiaj :)) psiak, fakt - cudo, nie będę zaprzeczać ;)

      Usuń
  6. jestem modna wcale o tym nie wiedząc:)

    OdpowiedzUsuń
  7. taaaaa, jakby to powiedzieć, trafilaś w sedno... ja wyznaję jedną naczelną zasadę: modne, niemodne, byleby mnie nie uwierało....

    OdpowiedzUsuń