|WPIS DEDYKOWANY NUMER 2 - numer 1 znajdziesz TU|
Zamiast blog-niedziałku. Choć pewnie dużo łatwiej byłoby mi pisać o jakimś blogu, niż o tym spotkaniu.
Bo ja nie wiem od czego zacząć.
Miałam być w te wakacje we Wrocławiu i miałam z tej okazji spotkać Magdę. Miałam, ale nie wyszło. I kiedy już, prawie pogodziłam się z faktem, że może, kiedyś, za rok albo pół, nagle przeczytałam na cakesowym fb krótkie: "Jutro wybywam do Katowic na OFF Festival" - tirarira...nie mogłam przegapić takiej okazji. Oj nie! (jak się później okazało, Magda też nie miała zamiaru) I tak oto zlądowała w mojej podniebnej kawalerce. Nie muszę chyba pisać, że miałam stresa co podać - kupne ciasto, czy domowe, a może lody, a może lemoniadę...aaaaa! Skończyło się na tartaletkach z jednej z najbardziej znanych i najpyszniejszych na Śląsku "Piekarni Michalski" (o opinię smakową zapytajcie fachowe podniebienie Magdy ;))
A samo spotkanie? Było takie, jakie miałam nadzieję, że będzie.
Bardzo rozmowne, bardzo przyjemne i BARDZO ZA KRÓTKIE. Już kombinuję kiedy zajrzeć do Wrocławia i trochę żałuję, że nie było czasu na pokazanie Magdzie moich (własnych, ulubionych fragmentów) Katowic, ale co się odwlecze...
Swoją drogą nie mam ani jednego zdjęcia. Zero. Nic. Podobno mało to blogerskie. Jak się spotykasz - cykasz, inaczej spotkania nie było. Ale nie żałuję braku pstryków. Zamiast rzucać się na aparat (co zresztą też miało miejsce - w końcu co dwa Lumixy, to nie jeden, a tartaletki kusiły oczy ;)) wolałam popatrzeć przez okno i postać w kuchni nad czajnikiem z wodą słuchając o dalekich wyjazdach. Nie zabrakło też kilku komplementów (och!), rozmów o blogosferze, filmach, muzyce, fajnych mieszkaniach, Katowicach i Wrocławiu.
Jednym słowem - było cudnie! (i zdecydowanie za szybko się skończyło)
PS to już moje kolejne blogowo-magdowe spotkanie. i zawsze jest z przytupem. poprzednie z Magdą Jednorodzinną ;) przebiegały w kinie lub na długich rozmowach egzystencjalnych i szukaniu nocnych połączeń autobusowych do miasta na S.
zatem bezczelnie stwierdzam, co następuje:

Ha! Było wspaniale, dziękuję! A ja zrobiłam jakieś zdjęcie i nie zwaham się go użyć (nie-człowiecze) :) Iza, jesteś Wielka - dla mnie to był zaszczyt i nie zamierzam na jednym spotkaniu z Tobą poprzestać :) I pozdrawiam inne Magdy ;)
OdpowiedzUsuńoj tam, oj tam ;)
UsuńSuper! Fajne są takie spotkania wirtualnych "znajomych" w realu. Też wypróbowałam :)
OdpowiedzUsuńJak będziesz we Wrocławiu daj znać - kolejna Magda będzie do kolekcji;)
OdpowiedzUsuńalbo w Srebrnej Górze (pamiętam! :))
UsuńMasz szczęście do Magd:)
OdpowiedzUsuńba! :)
UsuńLudzie z Wrocławia są fajni ;-)
OdpowiedzUsuń