![]() |
| wordsoverpixels |
"od jutra" - pomyślałam.
wielokrotnie.
od poniedziałku
od stycznia
od wiosny
od pierwszego dnia jesieni
i już mi się nie chce myśleć.
nie tak.
bo kiedyś nie pomyślałam, tylko powiedziałam i zadziałało.
głośno powiedziałam.
sama sobie.
i co?
pełen sukces.
a potem mi się zapomniało, że chciałam więcej.
a chcę wciąż.
Ostatnio wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią mi, że coś się rodzi, wykluwa. Jakaś cenna lekcja. I ja bardzo chcę tę lekcję porządnie, od początku do końca, odrobić. Świadomie. Bo to jest lekcja o mnie i dla mnie. Chociaż trochę boli.W dniu swoich 31 urodzin czułam, że mogę wszystko. Że to magiczne "30" w końcu wyparowało. Zniknął stres, nadbagaż, poczucie musu udowadniania wszystkim, że ja coś zrobiłam i osiągnęłam. 100 kg mniej na plecach. Nie trwało to jednak długo. Kilka dni później dowaliłam sobie kolejnych 100, bo z powodów takich i innych, wróciłam na stare tory. Bezsens, beznadzieja, doniczegość, nieumiejość. Rzyg prosty.
I pewnie bym tak sobie porzygiwała wewnętrznie, gdyby nie pewna rozmowa. Że jestem, umiem, dałam radę, stworzyłam, nauczyłam się, tylko nie widzę. Ślepa jestem po prostu. Więc sobie postanowiłam sprawić okulary. Różowe. I powtarzać w kółko, że jedyną osobą, której mogę/chcę coś udowodnić, jestem ja sama. Powtarzać, aż uwierzę. Bo nie wierzę. Jeszcze nie.
Ta konstrukcja psychiczna, co to mi towarzyszy od lat, ma nawet fachową nazwę . I jak się ma to coś z fachową nazwą, to się rzyga wewnętrznie. A często też porzyguje na innych. Tych najbliższych, jedynych. Nieświadomie. Zdrowa odmiana fachowej nazwy, opisywana w literaturze, rodzi się w bólach. Ciężka praca i inne przyjemności. No to pracuję. Tak, jak potrafię. Od dziś. Szansa jedna na milion. Nie zmarnuję.
I każdemu, kto mnie spróbuje ściągnąć w dół, powiedzieć, że to jest bez sensu, że wszyscy tak czasami mają i jakoś żyją - wyślę swoje czarne myśli, żeby go straszyły w nocy.
Tak. Walczę o siebie. Może dzięki temu wygram coś jeszcze. Coś więcej, niż brak wrzodów na zarzyganej duszy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz