you blogging? like your friend?
yyyy...yyy....yes
in english too?
no. too many words
to translate?
yes.
and you blogging about what?
hmmm...everything? life. my life
is it exciting?
No właśnie - is it? Gdyby pytacz holenderski zobaczył te "too many words", które tu ostatnio zostawiam miałby pewnie niesmaaak*. Chociaż jak patrzę na ostatnie pół roku, to było bardzo exciting, rollercoaster - góra, dół, góra, dół. Ale nie na blogu. Trafiłam na moment, gdy trzeba osobiście. Bez klawiatury i internetu. Osobiście. Ogarnąć rzeczywistość i się z nią zmierzyć. No i się zmierzyłam. Aż mi się centymetr skończył.
ojej! jest cię połowa! - powiedziała ona niewidziana przez pół roku.
ano jest - połowa ciała i duszy, po równo - pomyślałam.
jesteś piękna!
że ja? nie pamiętam kiedy mi ktoś coś takiego ostatnio powiedział i żeby to była w dodatku kobieta.
i silna też jesteś!
w sumie to chyba jestem. na ciele coraz bardziej, na duszy niby też, bo decyzje śmiałe podejmuję, ze śmiałymi decyzjami innych też się potrafię pogodzić, i granice stawiam, i mówię "nie" kiedy trzeba. może i faktycznie. że silna. no i może że piękna. bo się piękna czuję. dobrze ze sobą. czasami, chwilami, niepermanentnie. i nawet w siebie wierzę. ale bez przesady. jeszcze mi tylko brakuje, żeby ktoś powiedział "promieniejesz". bo ja z zewnętrza to nawet jestem rozświetlona i chwilami samowierząca w to swoje światło zewnętrzne. chwilami. za to w środku bywa różnie.
Gdyby to tak wszystko bardziej obrazowo ująć - wychodzi mała kupa zawinięta w ozdobny papierek.
Pierdzący celofanik.
PS ciąg dalszy nastąpi, bo dzisiaj pierwszy raz podczas leśnego resetu mózgu, zaskoczyły mnie myśli. atak. zmasowany.
i nie dał się zapisać, bo ja przecież w lesie. a miało być pięknie, bezmyślnie, na łonie z endorfinami. więc ja muszę pisać. żeby mi się nadal przyjemnie resetowało głowę w lesie. bo jeszcze biegać przestanę, a tak to być nie może.
*słowo smak (pisane "smaak") jako jedno z dwóch, ma takie samo znaczenie po polsku i po holendersku. drugim takim słowem jest pech.
podróże po Polsce kształcą.
Jak ja znam ten celofanik:( łojj aż boli.
OdpowiedzUsuńMucha by się ucieszyła;) - przepraszam nie mogłam się powstrzymać;)
OdpowiedzUsuńUczucia uczuciami, nie zawsze to zgodność ze stanem rzeczy. A Ty promieniejesz...przez klawiaturę:)
a ja tam nie kumam z tym celofanikiem, bo pewnie z ciebie cukiereczek;)Ta twoja lepsza (pozostała) połowa to pewnie same mięśnie..promieniujace:)) Gratuluje sukcesu!
OdpowiedzUsuńPiękna i silna! I tak trzymać! Jak to było? Co nas nie zabije to wzmocni? Trzymaj pion. I pisz! Bo się Ciebie przyjemnie czyta ;-)
OdpowiedzUsuń'Pierdzący celofanik' -podprowadzam do swego życiowego słownika. ( mogę? ) Idealne.
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo z Twych ogarnięć, wiary i siły. i piękności. i tego, że świecisz, a nie tlisz tylko. To mi się podoba. Czekam na ciąg dalszy!
:*
Ja tam nigdy nie wątpiłam, że jesteś piękna. Każda kobieta jest.
OdpowiedzUsuńI z chęcią bym to piękno pokazała na fotografii :)
aż miło poczytać, że ktoś silny i piękny się czuje.
OdpowiedzUsuńtrzymaj się mocno tego wszystkiego :)
oj "promieniejesz" :D normalnie zaszczepiłaś we mnie pozytywne wibracje :D. Biegaj biegaj niewiasto :D. Tylko zachowuj paragony. bo w takim tempie to Ty nawet nie ponosisz tych ubrań, bo będą za duże :D
OdpowiedzUsuńcieszą te zmiany na lepsze:) Trzymam kciuki za ciąg dalszy!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Kasia
Słowami Twoimi sama rosnę w siłę! I wzruszam się:)
OdpowiedzUsuńCały świat jest kupa w pazłotku - takie czasy. Mięśnie pręż i promieniej - nikt się nie pozna, a z czasem sama uwierzysz ;) Czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńWstrząśnieta! Gdzie żeś, gdzie? Brakuje mi Ciebie. Twoich tekstów. Zajebiście dobrych tekstów. Buu. wracaj! pisz! cokolwiek!
OdpowiedzUsuńbuziam!