Normalnie w miejscu "dopiero" pojawiłoby się "już", ale ostatnio odczuwam całkowite rozwleczenie czasu. Jest rozlazły do granic możliwości. Czasami myślę sobie, że gdyby nie Ten Jeden Wysoki i Ten Jeden Kudłaty, mieszkający ze mną, już dawno zapadłabym w hibernację. Łóżko. Spanie. Jedzenie. Łóżko. Spanie. Jedzenie. Pod żadnym pozorem nie wychodzić z domu, nie kontaktować się z nikim, zatapiać w swoim własnym bezsensie. Bo użalanie się nad sobą, Drodzy Państwo, to jest to! Można być przez cały dzień zbitą kulką, której nikt nie kocha i nie rozumie. Można płakać i wzbudzać litość swoim napuchniętym wizerunkiem. Cudnostan. Tyle, że do niczego nie prowadzi.
Dlatego słucham dzisiaj tego, mając nadzieję na poprawę swojego wewnętrza.
keep giving me hope for a better day
keep giving me love to find a way
through this messy life i made for my myself
heaven knows i need a little
hope for a better day
a little love to find a way
through this heaviness i feel
i just need someone to say everything's okay
p.s. zaskakuje mnie sposób "pocieszania", z jakim się spotykam. pociechą mają być informacje, że ktoś dostał wypowiedzenie z pracy, a komuś innemu zawaliło się życie prywatne. słucham tego wszystkiego i jakoś nie czuję się pocieszona. chyba odstaję od polskich standardów.
p.s. zaskakuje mnie sposób "pocieszania", z jakim się spotykam. pociechą mają być informacje, że ktoś dostał wypowiedzenie z pracy, a komuś innemu zawaliło się życie prywatne. słucham tego wszystkiego i jakoś nie czuję się pocieszona. chyba odstaję od polskich standardów.
Chętnie zamieszkałabym w Twojej szafie, poważnie ;) Przynajmniej miałabym inspirujące życie przy Tobie.
OdpowiedzUsuńA tak naprawdę to chyba taka śląska telepatia (chociaż średnio się z tym Śląskiem identyfikuję...)
No tak, myśl, ze inni maja gorzej, nie zawsze pomaga.
OdpowiedzUsuńi nie powinna pomagać NIGDY.
UsuńCo ciekawe obserwuję po różnych blogach, że najnowsze wpisy mają podobny wydźwięk jak u Ciebie, czy u mnie. Czyli znużenie, apatia, poczucie bezsensu. I to jak na moje to kwestia czasu. Dziś słońce za oknem i od razu czuję się lepiej. A cudze nieszczęścia nie cieszą. Ale pewnie nikt z nas nie jest wolny od tego by chociaż raz ucieszyć się, że komuś coś źle poszło. Ja pierwszy kamieniem w tej sprawie nie rzucę ;)
OdpowiedzUsuń