o mnie o mnie o mnie

23 lutego 2012

leggere

Stałam przed swoją biblioteczką, zastanawiając się, w którym kierunku wyciągnąć rękę. Przecież mi się w ogóle nie chce czytać... Klikanie. !! To dobre zajęcie na teraz. Czytanie jest ble. Czytając, trzeba wysilić umysł i skupić się na tym, co napisane, a w sieci mam papkę, na którą wybiórczo zerkam i jest dobrze. W dodatku (o zgrozo!) wydaje mi się, że dzięki niej mądrzeję. Książka to co innego. Nad książką, jeszcze by trzeba było zmądrzeć naprawdę. 

Stałam tak sobie, myślałam, dotykałam okładek, przekartkowywałam i odkładałam na półkę. W końcu zapadła decyzja. Niech będzie coś cienkiego, najlepiej kupionego kiedyś, w przypływie zachwytu. To nie może być zły wybór na dzisiaj. I trafiłam. W sam środek. Bo, czy książka, która ma w sobie taki cytat może być zła dla kogoś spędzającego pół dnia pod kołdrą?


























p.s. leggere znaczy czytać. po włosku. i to włoskie "czytanie", literowo, wygląda jak  "wylegiwanie". tym samym wpasowuje się idealnie, w dwie "rozrywki", które dziś uskuteczniam. no to LEGGERE! 

3 komentarze:

  1. wiesz z czym mi się skojarzyło w pierwszej chwili leggere?
    Z wyleggiwaniem, z lleżeniem, z letarggiem ;)
    Pewnie Włosi czytają leżąc i tu są mi bliscy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne! :) zazdraszczam kołdrowo celebrowanego dnia :) miłego!

    OdpowiedzUsuń