Wstawanie o 3 nad ranem zdecydowanie mi nie służy. Podobnie jak informacja, że pociąg o 4.30 jest opóźniony 60 minut. Dlatego zakazuję się komukolwiek dziwić i krzywić, na wieść, o tym, że kiedy już dotarłam tam, gdzie miałam, pierwsze kroki pokierowałam w stronę coffeeheaven, zamawiając błagalnym tonem, mochę i muffinkę jagodową. Przy okazji, już wiem, co daje tydzień bez kofeiny - pomaga odróżnić kawę, od napoju kawowego. Mocha z coffeeheaven zdecydowanie zalicza się do tych drugich. Wcześniej jakoś tego nie zauważyłam.
9 marca 2012
ciasto, stolyca i...napój kawowy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

W sumie... to Warszawa nie jest taka zła... :)
OdpowiedzUsuńmnie też w swoim czasie "połknął" ...a potem z podwójną siłą wypluł :) lubię WWĘ, ale znacznie lepiej mi ją teraz odwiedzać od niechcenia :)
OdpowiedzUsuń