z tym gitem to bym nie przesadzała, bo będzie ciaśniej i wciąż nie na własność. a rodzina to już jest (za jakiś czas będziemy po prostu dokoptowywać kolejnych członków :))
Gratulacje :) !!! Czuję, że odetchniecie (nic tak nie odświeża związku jak własna przestrzeń bez "intruzów") :) !!! ...a z tym "ciaśniej" się nie martw - będzie przytulniej i znajdzie się więcej powodów do przytulenia mimochodem ;) !!! :*
moment, moment, bo widzę, że nikt nie załapał o co chodzi :) przeprowadzka z 50m na 37m - wciąż wynajmowane (i z tymi samymi "nie-intruzami" :)) więc różnica (poza ciaśniej) niewielka
no faktycznie - nie zrozumiałam. Myślałam, że zmiana będzie z 5 osób na 3 :) nie znam włoskiego - wybacz)- ale mimo to się nie martw - im bardziej będzie wam doskwierać "ściśnienie" - tym łatwiej postawicie dalsze koki w przód :) ...u nas tak było :)
Chciałabym Ci coś napisać. Coś co, no nie wiem, podniosłoby Cię na duchu. Ale że sama przeprowadzałam się tysiąc razy nie znajduję nic przyjemnego ani w przeprowadzkach, ani w mieszkaniu nie na własność. (Sama takowe właśnie przemalowałam. A co! Niech Ci co je kupią, a znając moje szczęście zaraz jacyś się znajdą, mają ładnie). Mam tylko nadzieję, że jakoś dacie radę. No i pies :)
To zawsze jest plus :) Myślę sobie, że jeśli kiedyś będę miała własne mieszkanie zrobię trwającą tydzień imprezę, a na drzwiach napiszę "To mieszkanie nie jest wynajmowane!" :)
ha! czyli nieświadomie przeprowadziłam cyfrową edukację włoską :) mówisz, że 3 i 7 to dobrze? trzymam za słowo. zresztą coś w tym może być, bo od wczoraj jakoś jaśniej zaczynam patrzeć na zmniejszoną powierzchnię (mimo, że się jeszcze w pełni nie przenieśliśmy). małe jest...piękne? ;)
Mniej do sprzątania będzie;) Poza tym życie bez kredytu hipotecznego...cóż, chociaż można z tym spać. A ponieważ życie idzie falami z przerażenia może powstać euforia. Pozdrawiam i trzymam kciuki:)
No to git. A te Wasze 2+1 to już prawie jak rodzina :D
OdpowiedzUsuńz tym gitem to bym nie przesadzała, bo będzie ciaśniej i wciąż nie na własność. a rodzina to już jest (za jakiś czas będziemy po prostu dokoptowywać kolejnych członków :))
UsuńGratulacje :) !!! Czuję, że odetchniecie (nic tak nie odświeża związku jak własna przestrzeń bez "intruzów") :) !!! ...a z tym "ciaśniej" się nie martw - będzie przytulniej i znajdzie się więcej powodów do przytulenia mimochodem ;) !!! :*
OdpowiedzUsuńmoment, moment, bo widzę, że nikt nie załapał o co chodzi :) przeprowadzka z 50m na 37m - wciąż wynajmowane (i z tymi samymi "nie-intruzami" :)) więc różnica (poza ciaśniej) niewielka
Usuńno faktycznie - nie zrozumiałam. Myślałam, że zmiana będzie z 5 osób na 3 :) nie znam włoskiego - wybacz)- ale mimo to się nie martw - im bardziej będzie wam doskwierać "ściśnienie" - tym łatwiej postawicie dalsze koki w przód :) ...u nas tak było :)
UsuńChciałabym Ci coś napisać. Coś co, no nie wiem, podniosłoby Cię na duchu.
OdpowiedzUsuńAle że sama przeprowadzałam się tysiąc razy nie znajduję nic przyjemnego ani w przeprowadzkach, ani w mieszkaniu nie na własność. (Sama takowe właśnie przemalowałam. A co! Niech Ci co je kupią, a znając moje szczęście zaraz jacyś się znajdą, mają ładnie).
Mam tylko nadzieję, że jakoś dacie radę.
No i pies :)
też mam nadzieję (na szczęście my tym razem nie musieliśmy nic malować...ufff)
UsuńTo zawsze jest plus :)
UsuńMyślę sobie, że jeśli kiedyś będę miała własne mieszkanie zrobię trwającą tydzień imprezę, a na drzwiach napiszę "To mieszkanie nie jest wynajmowane!" :)
ostatnio miałam podobne myśli :) i znalazłam drugi plus - winda! dzięki temu z listy skreśliłam nie tylko malowanie, ale i wnoszenie połowy rzeczy :)
Usuńszkoda, że nie na własność, ale ciaśniej nie musi oznaczać gorzej :)
OdpowiedzUsuń3 i 6, te cyfry jakoś tak do siebie pasują, wniosek - będzie dobrze:)
OdpowiedzUsuń3 - to jasne, a skąd 6? :)
OdpowiedzUsuńprzerażenie, że sie udało..no co Ty !;)
OdpowiedzUsuń3 i 6 do siebie pasują, fajna para cyferek. Intuicyjne obliczenia podpowiadaja mi, że będzie Wam dobrze....a Ty jak to widzisz numerologicznie?:))
a bo sette......aaaaa!!!! że 7
OdpowiedzUsuńno to jak siedem to już w ogóle suuuper - szczęśliwa cyfra!1
a w ogóle myślałam że mi komenta wcięło i masz x 2
zapachniało matmą;)
ha! czyli nieświadomie przeprowadziłam cyfrową edukację włoską :) mówisz, że 3 i 7 to dobrze? trzymam za słowo. zresztą coś w tym może być, bo od wczoraj jakoś jaśniej zaczynam patrzeć na zmniejszoną powierzchnię (mimo, że się jeszcze w pełni nie przenieśliśmy). małe jest...piękne? ;)
UsuńMniej do sprzątania będzie;)
OdpowiedzUsuńPoza tym życie bez kredytu hipotecznego...cóż, chociaż można z tym spać. A ponieważ życie idzie falami z przerażenia może powstać euforia. Pozdrawiam i trzymam kciuki:)
przewidujesz przyszłość? pytam, bo właśnie zauważyłam pierwsze, nieśmiałe symptomy euforii :)
OdpowiedzUsuń