o mnie o mnie o mnie

9 września 2012

Madryt

Albo raczej AVE Madryt! Dosłownie i w przenośni. Dosłowność oznacza składy Alta Velocidad Española czyli "Wysoką Prędkość Hiszpańską". I faktycznie jest wysoka, bo trasę Barcelona - Madryt (do 320km/h, my załapaliśmy się "tylko" na 285) pokonaliśmy w 3 godziny. W dodatku w bardzo sprzyjajaących okolicznościach przyrody - klimatyzacja, lotnicze siedzenia, filmy, słuchawki + stacje radiowe do wyboru i hiszpańskie widoki za oknem. 



























A tu już Madryt Atocha (największy dworzec kolejowy w mieście) i moja opalenizno-spalenizna.
Chyba hiszpańskie słońce mi trochę zaszkodziło. Ale co się dziwić. Tutaj jest 28 stopni w cieniu.


 I uwaga - TAMTARAMTAM!!! - nakarmili mnie! :) Na talerzu kolejno: ryż, kurczak, kawałki kiełbasek, wszystko dobrze doprawione i szumnie nazwane Wild Chicken (podejrzewam wariację na temat tradycyjnej paelli, ale tylko podejrzewam):



















A że Polak najedzony, to Polak chętny do zwiedzania, więc jedziemy.
Namber łan - Eurostars Madrit Tower (w wolnym tłumaczeniu: bardzo drogi hotel)

Namber tu - Puerta de Alcalá (zdjęcie pierwsze), czyli rzeźba przed Parkiem Retiro i sam Park del Buen Retiro(zdjęcie drugie) - jeden z najbardziej znanych parków Madrytu. Zajmuje około 120 hektarów i można w nim robić prawie wszystko: spacerować, pływać łódką, biegać, ćwiczyć sztuki walki, grać w szachy. A dla bibliofili, co roku w czerwcu, organizowane są tam targi książki. 




















W Madrycie mam wyjątkowo dużo zdjęć z zabytkami.
Byłam pod Plaza Mayor.
CIEKAWOSTKA
Kto jest kolekcjonerem, ten koniecznie powinien się tam pojawić w niedzielę.
Właśnie co niedzielę na Plaza Mayor odbywają się targi kolekcjonerskie.
Można zdobyć stare hiszpańskie czasopisma, znaczki, zdjęcia i widokówki.



























Zahaczyłam też o Palacio Real de Madrit czyli Pałac Królewski.

CIEKAWOSTKA
(dla pożądających mundurów)
Uroczysta zmiana warty przed pałacem odbywa się zawsze w pierwszą środę miesiąca w godzinach 12.00-13.00

A na koniec zadzierałam głowę przy Edificio España - jednym z najwyższych budynków w Madrycie (jest chyba 8my w kolejności - 25 kondygnacji, 117 m npm). 



















I jeszcze, rzutem na taśmę, trochę motoryzacji, czyli Paweł i jego marzenie: stary Fiat 500.




To ja się teraz popiszę wiedzą tej, co nie ma prawa jazdy,
(ale ma internet - ha!) i wkleję kilka informacji w temacie auta-marzenia:
1. To nie jest hiszpański wynalazek, tylko włoski. 
2. Stara 500tka była produkowana w latach 1957-1975
3. Auto ważyło 499 kilogramów i miało trochę ponad 130cm wysokości
4. Stary Fiat 500 zmotoryzował Włochy i służył głównie jako auto rodzinne
5. We Włoszech w 1990 powstał, istniejący do dziś, “Fiat 500 Club Italia”








A dla Ciebie, Pawciu Drogi, mam coś co poczytania - KLIK: 
http://www.motoleasing.pl/index.php?goto=5&id=4
i do pooglądania:

Nie dziękuj, naprawdę nie trzeba.
Podziękujesz jak już kupisz i mnie przewieziesz ;)

I to tyle z Madrytu. Ewakuujemy się do miasta na L. Też ciepłe, też interesujące. Komuś coś świta?


*zdjęcia oczywiście Pawłowe, postprodukcja oczywiście moja

5 komentarzy: