Pojawiło się pytanie, czy w Madrycie to już będzie koniec i machanie białą chusteczką (dla niewtajemniczonych - rozpiska). Otóż nie. Bezczelnie zamierzamy podróżować jeszcze przez kolejny tydzień. A żeby ten poziom bezczelności utrzymać, nie powiemy dokąd. Jedno jest pewne - finał będzie bardzo głośny.
Mam też kilka pytań - zaproszeń. Od razu mówię - chętna jestem niesłychanie. Bardzo. Tyle, że dopiero po "powrocie".
Jak tak dalej pójdzie, trochę się najeżdżę, bo propozycje przyfrunęły z różnych kierunków i to nie tylko tych europejskich. Jeśli ktoś jeszcze chce wstrząśniętą-niezmieszaną do siebie zaprosić, niech się nie krępuje. Szybka wysyłka gdzie trzeba,
z instrukcją co i jak, i gotowe. Mało tego, się poświęcę i nawet przebiorę w coś nowego. Niech stracę.
Adres znacie?
Nie znacie?
To macie: wstrzasnieta@gmail.com.
A dzisiaj Barcelona.
Dzisiaj albo jutro, bo jeszcze nie zdecydowałam jak długo stopniować napięcie ;)
ha! skoro przede mną będziesz już w Paryżu i Barcelonie, to nie ośmielę się proponować wspólnej podróży w tych kierunkach ;) Ale co powiesz na środkową część mojego wyjazdu, czyli Maroko? :) uścisk!
OdpowiedzUsuńpowiem - TAK :) się odezwę na dniach!
Usuń:)
UsuńA po Pl podróże też będą? :)
OdpowiedzUsuńjak mnie ktoś gdzieś zaprosi ;)
UsuńNieee, ja chcę Paryż ...:-((
OdpowiedzUsuńCała ta podróż brzmi bajecznie, a do tego jeszcze na koniec niespodzianka...
OdpowiedzUsuńOddawaj!