o mnie o mnie o mnie

5 września 2012

TGV

Jeśli się przemieszczać, to najlepiej czymś szybkim. TGV = 270 km/h.
Z taką prędkością, razem z Team'em IP, wstrząśnięta-niezmieszana dotarła do Paryża.




























Po zaliczeniu wizyty pod Wieżą Eiffla (i słitfoci) na planie zwiedzania pojawiło się paryskie metro.
Znawcy tematu twierdzą, że to idealne miejsce do podziwiania paryskiej mody. Podobno.



























A, że "podobno" nie wszystkim wystarcza (moja ekipa zdecydowanie bardziej woli akcje naziemne),
to podziwianie tej całej mody odbyło się z perspektywy siodełka rowerowego.
























I w tym miejscu wrzucam CIEKAWOSTKĘ (czyli krótkie streszczenie obsługi paryskich rowerów wg. Pawła):

Rowery, firma Velib. Można, podejść do automatu i, płacąc kartą, je wypożyczyć, ale trzeba pozbyć się 150 EUR na depozyt. Jest jednak inna opcja (!) Wystarczy przez stronę www (firmy Velib) kupić bilet jednodniowy, zapłacić kartą online i dzięki temu unikamy depozytu (ściągną nam go tylko wtedy, gdy nie oddamy roweru). Pierwsze 30 minut (od momentu wypięcia roweru do momentu oddania go na rowerową stację) jest całkowicie za darmo, drugie 30 minut kosztuje już 1 EUR. Stacje są co 300m więc...da się zwiedzić sporą część Paryża na rowerze za free! 

Ważna informacja
- nawet jeżeli na danej stacji nie ma rowerów (bo to oblegany środek transportu) warto podejść do monitora, 
wybrać "Info", a następnie "Pokaż stan najbliższych stacji" - i dostajemy informacje gdzie znajduje się kolejna stacja oraz ile ma rowerów :)


A ja dodam jeszcze coś od siebie - Velib to skrót od słów velo (rower) oraz libre (wolny).
Na takim rowerze można sporo pozwiedzać np. La Defense czyli biurową dzielnicę Paryża



























po drodze zahaczyć jeszcze o Katedrę Notre Dame (wysoka jest) i inne atrakcje















































A nocą to się tańczy kankana. Właśnie tu. Przed wejściem. Kiedy nikt nie patrzy. Więc tego nie zobaczycie.



























PS 1 dotychczasowe odcinki serii "wstrząśnięta-niezmieszana w podróży" do zaliczenia tutaj:
WIEDEŃ + historia jak to się wszystko zaczęło
INNSBRUCK
ZURICH
PARIS 1

PS 2 Pani B.  pyta o mój strój (ejjj mała wzięłaś tylko jedną bluzkę?!), więc odpowiadam - ogarnianie wyjazdu na ostatnią chwilę, raczej nie sprzyja decyzyjności. dobrze, że w ogóle coś na siebie założyłam ;)

PS 3 wszystkie zdjęcia popełnił Pawello (obrobiłam i poskładałam się już sama - jak zwykle :))

9 komentarzy:

  1. Oooooo :) ale super :) całą sobą Ci zazdroszczę :) muszę jednak przyznać, że do Paryża to ja nie potrzebuję TGV ;p na koniu bym pomknęła... ;D albo na ośle... hihi, gdyby czasu było dużo...


    P.S. Ale wiesz, że "coś dobrego" to bardzo mocno względna sprawa? A że za dużo myślę... muszę się z Tobą zgodzić :) bywa to męczące.... ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstrząśnięta, rozwalasz mnie... i mieszasz mi w głowie! No pomysł super! Też mi ostatnio dalsze podróże po głowie chodzą:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajna podroz. Jedziesz do mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zapraszasz to jasne! :) dawaj maila to Ci się wyślę do wydruku i będziemy szaleć, ale dopiero po moim "powrocie" :)

      Usuń
  4. Ważne ,że masz coś na sobie :-)))
    Ech Paryż , chętnie bym pozwiedzała...

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak pięknie wyglądasz:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Miasto miłości jest Twoje fiu-fiu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest i nasz Paryż :-)
    Jedna bluzka? A może masz po prostu 7 takich samych - na każdy dzień tygodnia :-)

    OdpowiedzUsuń