To, co odkryłam przez ten rok, to fakt, że 31 czasem z sufitu wziętych rzeczy, nie da się objąć, umysłem, chęcią, możliwością, w 12 miesięcy. To znaczy może się da, ale ja chyba nie potrafię. Dlatego tajna liczba, to nie będzie tym razem 32. Tajna liczba wygląda tak:
35 nowych rzeczy do 35 urodzin
Pytanie tylko brzmi, czy za cztery lata nadal będę miała bloga.
A dlaczego 35? Bo nie 33. Bo kilka lat na realizację, to już jest jakiś konkretny czas. Taki, w którym się uda. Tym bardziej, że nie stworzyłam tej listy wczoraj - długo wymyślana, skreślana, poprawiana, przepisywana z poprzedniej, dopieszczana, czekała na właściwy moment. A skoro moment się przydarzył, to ją upubliczniam. "35 before 35". Bo marzyć trzeba z rozmachem:
/za tą długą listą znajduje się też kilka słów o tym, co mi się kołacze po głowie po dwóch latach blogowania/
3. PRZEJAŻDŻKA TANDEMEM
4. JESIEŃ W PARYŻU
5. KURS JĘZYKA MIGOWEGO
6. PARALOTNIA W BESKIDACH
7. ODDANIE KRWI
8. ZROBIENIE WŁASNEJ CZEKOLADY
9. WIATR WE WŁOSACH NA MOTOCYKLU
10. PAŹDZIERNIKOWY MARATON W WENECJI
11. PIECZENIE PIERNIKÓW
12. PRZYJĘCIE TEMATYCZNE
13. LOT BALONEM
14. KONSUMPCJA PRZEGRZEBKÓW
15. ŚNIADANIE NA PLAŻY
16. PROFESJONALNA SESJA FOTOGRAFICZNA (ja jako obiekt)
17. JAZDA KONNA
18. MALOWANIE UST CZERWONĄ SZMINKĄ
19. SYLWESTER W GÓRACH
20. PIECZENIE CHLEBA
21. POLE DANCE
22. NAGRANIE AUDIOBOOKA DLA DZIECI
23. ZROBIENIE WŁASNYCH LODÓW
24. ZDOBYCIE ORLEJ PERCI
25. LOT HELIKOPTEREM
26. MAZURY ZIMĄ
27. SNOWKITING
28. WARSZTATY EMISJI GŁOSU
29. TAP DANCE
30. TREKKING W ALPACH WŁOSKICH
31. BIEGÓWKI
32. AQUACYCLING/HYDROSPINNING
33. SPŁYW KAJAKOWY
34. PRZEJAŻDŻKA ROWEREM WODNYM
35. WYCIECZKA NA ZANZIBAR
Czego się nauczyłam przez te dwa lata blogowania? Że nie trzeba się chować.
Pierwszy rok pisania, to było zamknięcie się na wszystkich. Mam bloga, ale się nie przyznaję. Nie będzie mi nikt znajomy zaglądał w to, co piszę. Nie będzie czytał, nie będzie wiedział, więc nic głupiego sobie nie pomyśli. Rok później mi się odmieniło. Na szczęście. Dzięki mniejszemu kamuflażowi, dowiedziałam się, że znajomi jednak podczytują. Że niektórzy trafili przypadkiem i zostali. Bo lubią. Nie tylko mnie (sic!), ale też bloga. I wcale nic głupiego sobie nie myślą, a nawet jeśli myślą, to mamy pole do dyskusji. Nauczyłam się też, gdzie stawiać granicę w opisywaniu rzeczywistości. Traf chciał, że raz o tych granicach zapomniałam i (całkiem nieświadomie) zostawiłam w kimś znajomym, zadrę. Przepraszam. Raz jeszcze. I już rozumiem dlaczego pisarze mają często taki problem z tłumaczeniem się z historii zapisanych w książkach (że to opowieść o wielu, a nie tylko jednym przypadku). Mimo to, nadal będę twierdzić - nie trzeba się chować. Pisać trzeba. Bo pisanie bloga porządkuje myśli, otwiera nowe furtki, tworzy nić kontaktów, sporo uczy i daje dużą frajdę.
Tylko warto przy tym pamiętać, żeby nie przesadzić z ekshibicjonizmem.
To były naprawdę dobre dwa lata.
I pomyśleć, że ja się kiedyś zastanawiałam, czy tego bloga nie usunąć.
I pomyśleć, że ja się kiedyś zastanawiałam, czy tego bloga nie usunąć.
PS 1 kimkolwiek jesteś - jeśli chcesz/możesz mi pomóc w realizacji, któregoś z moich 35 punktów - odezwij się: wstrzasnieta@gmail.com
PS 2 z okazji urodzin bloga mam jeszcze kilka słów do Was, ludzi blogowo poznanych: dzięki, że jesteście. odbieranie zaskakujących maili i czytanie, że ktoś myśli, zaprasza do siebie gdzieś daleko, mimo, że często nawet nie zna, to uczucie nie do opisania. niesamowite jest też spotykanie się z Wami twarzą w twarz i obserwowanie, jak nagle stajecie się częścią mojego małego świata. rozmawiać, śmiać się, łapać słowa i zachwyty, wymieniać poglądy, czuć porozumienie z kimś nowo poznanym - bezcenne.
PS 3 w temacie "zapraszania mnie do siebie" (żeby nie było, że nie uprzedzałam) ja z tych wszystkich, niedawno rzuconych propozycji, bezczelnie skorzystam. naprawdę. się bójcie.
PS 4 to, co nowego widać na blogu, to prezent na podwójne urodziny. made by On.
*wszystkie zdjęcia pochodzą z zasobów corbisimages.com
PS 2 z okazji urodzin bloga mam jeszcze kilka słów do Was, ludzi blogowo poznanych: dzięki, że jesteście. odbieranie zaskakujących maili i czytanie, że ktoś myśli, zaprasza do siebie gdzieś daleko, mimo, że często nawet nie zna, to uczucie nie do opisania. niesamowite jest też spotykanie się z Wami twarzą w twarz i obserwowanie, jak nagle stajecie się częścią mojego małego świata. rozmawiać, śmiać się, łapać słowa i zachwyty, wymieniać poglądy, czuć porozumienie z kimś nowo poznanym - bezcenne.
PS 3 w temacie "zapraszania mnie do siebie" (żeby nie było, że nie uprzedzałam) ja z tych wszystkich, niedawno rzuconych propozycji, bezczelnie skorzystam. naprawdę. się bójcie.
PS 4 to, co nowego widać na blogu, to prezent na podwójne urodziny. made by On.
*wszystkie zdjęcia pochodzą z zasobów corbisimages.com



































sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam ... Sto lat, sto lat, niech pisze, pisze nam :)
OdpowiedzUsuńSpełnienia wszystkich tych marzeń.
A swoje propozycje wysłałam mailem :)
maila odebrałam. jak tylko (w końcu) zląduję w Posen (bo Ty z Posen jesteś, prawda?) i znajdę wolną chwilę (kolejka znajomych czeka :)) to dam znać. i nawet jak nie na pierniki, to się spotkamy na cokolwiek. choćby spacer :)
Usuńjesień w paryżu też mi się marzy. dla chcącego nic trudnego!
OdpowiedzUsuńza to czerwonej szminki już próbowałam nieraz i wiem, że to nie dla mnie. ponoć każda kobieta ma ten swój własny odcień, TĘ czerwień, TĘ pomadkę, na którą kiedyś wpada, ale ja już chyba naprawdę przerobiłam wszystkie palety ze wszystkich drogerii i a-a. czerwień na ustach to nie dla mnie.
i nowy dizajn bardzo zacny!
z pomadkami mam dokładnie to samo. jak mnie raz profesjonaliści wysmarowali, to się czułam klaunowato. ale wciąż wierzę, że gdzieś tam, w kosmosie może, istnieje ta jedna właściwa.
UsuńZapraszam ma przejażdżkę tandemem do stolicy. Można wypożyczyć na Pl. Zbawiciela. :-)
OdpowiedzUsuńCzerwonej szminki długo poszukiwałam, ale niestety nie znalazłam jeszcze swojej czerwieni szminkowej. Kupiłam za to genialny mega czerwony błyszczyk inglota. Polecam! Jeszcze raz najlepszego!
można wypożyczyć? serio? no to już się na warszawską rowerową wiosnę szykuję :)
Usuńserio :-) a tu więcej info:
Usuńhttp://www.coffeehell.pl/wiadomosci/show/id/24/Atrakcje%20na%20koniec%20lata
Z tą Annapurną to pojechałaś ;).
OdpowiedzUsuńOglądałaś cykl "Himalaiści"?-bo to coś dla Ciebie ;)
Wszystkie marzenia dobre, ale snowkiting też bym chciała i biegówki!.
A krew warto oddać chociaż raz.
Chyba też sobie zrobię listę...Zrobię sobie a co...
jeszcze nie pojechałam. dopiero pojadę ;) "Himalaiści" zaliczeni kilkakrotnie, i festiwale górskie i inne takie. lubię wysokość, i wysokich ;) listę rób. wpadnę sprawdzić :)
UsuńLista zacna! Sympatyzuję z 9 punktami :) Layout bloga - mniam. Świeżo, bardzo :) Widać, że urodziny Ci służą. Powodzenia i niech się dzieje wola Twoja!!!! :*
OdpowiedzUsuń"Sympatyzuję z 9 punktami" - którymi, którymi?
Usuń"Powodzenia i niech się dzieje wola Twoja!!!!" - AMEN :D
"Nie tylko mnie (sic!), ale też bloga...". I po co to "(sic!)"? Lubią i Ciebie i bloga. I będą czytać i będą być :) Ja przynajmniej będę:)
OdpowiedzUsuństo lat Twoich i bloga :))))
OdpowiedzUsuńlista cód-mniód :) sama chętnie na kilka Twoich punktów bym sie pisała.
serdeczności i
cieszę się, ze do Ciebie trafiłam!
cieszę się, że się cieszysz :)
UsuńPopieram i błogosławię pomysł z czeko :D
OdpowiedzUsuńwiedziałam, że kto jak kto, ale Ty na pewno zwrócisz na ten punkt uwagę ;)
UsuńTak sobie myślę, że kilka z tych rzeczy, to byśmy mogły zrobić razem, bo one u mnie też na liście - końcem kija nie tknięte. Jak wymyślę jak i kiedy, to się będę zgłaszać z propozycją.
OdpowiedzUsuńPiękny lifting bloga Ci On zrobił. Umi, On, oj umi!
"Tak sobie myślę, że kilka z tych rzeczy, to byśmy mogły zrobić razem" i ja już, natychmiast, od razu się szczerzę do monitora jak głupia. nienormalna jestem. to już oficjalne ;) PS On dziękuje za uznanie.
Usuńcałkiem całkiem lista:) aquacycling..uuu!
OdpowiedzUsuńnawet bardzo uuu! bo ponad rok na żadnym rowerze nie siedziałam ;)
Usuńchociaz sama nie mam takiej listy, bo wiem, ze nigdy bym jej nie zrealizowala, to jednak patrzac na Twoja, jest kilka rzeczy, ktore mnie kusza. Widze, ze zglasza sie Coraz wiecej osob z podobnymi preferencjami, wiec wydaje mi sie, ze je szybciej zrealizujesz, niz Ci sie wydaje ;D
OdpowiedzUsuńteż tak czuję ;)
UsuńNiech się uda wszystko zrealizować. Tego życzę!
OdpowiedzUsuń:)
UsuńAmbitnie-życzę, żeby się udało
OdpowiedzUsuńuda się, uda :)
UsuńSto lat, sto lat...
OdpowiedzUsuńSpełnienia 35-ciu na 35-ąte:-)
oswajam liczbę. mniej się będę bała, jak się pojawi na liczniku ;)
UsuńZapewniam, że nie jest tak źle - już to przeżyłam;-)
UsuńA! Jakbyś do Zanzibaru towarzystwa poszukiwała, to daj znać!:-)
UsuńAle się pięknie zrobiło u Ciebie! Tzn. zawsze mi się podoba design Twojego bloga, ale teraz podoba się jeszcze bardziej!
OdpowiedzUsuńJa tam się zapraszania nie boję - w końcu ktoś kto ma haszczaka nie może być złym człowiekiem :)
Z migowego znam tylko alfabet - pracowałam kiedyś w wolontariacie, gdzie były też niesłyszące dzieciaki i stąd znam alfabet i kilka podstawowych zwrotów :-)
Ale już sesję foto jeśli chcesz - może nie będzie full profesjonalna - bo profesjonalistką bym się nie nazwała - masz zaklepaną!
to się zaklepuję na sesję zimową. przyjadę z Jinglem. niech sobie pobiegają razem z Elvisem, a my pomigamy i popstrykamy przy jakimś grzańcu :)
UsuńOj, mój Elvis raczej do obcych i to psów bywa agresywny, miałam już kilka przygód w pogryzieniem w roli głównej... Ale grzaniec i zimowa sesja haszczakowa - jestem na tak! :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA ja czekam na audiobooka, bo głos to ty moja droga wiesz, że masz piękny...:)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że obie się doczekamy :*
UsuńWitaj, najlepszego. Dopiero co Trfiłam do Ciebie. Ile mam z Tobą wspólnego *wnioskuje po wpisie* to także mnie zaskoczyło. Mój blog ma niespełna dziesięć miesięcy... Pewnie będzie ewoluował...
OdpowiedzUsuń