o mnie o mnie o mnie

16 października 2012

blogowe urodziny

Mam to szczęście, że mogę świętować dwa dni z rzędu. Najpierw prawdziwe urodziny, a potem te blogowe (tak to jest, jak się zakłada bloga z powodu widma 30tki). A z okazji tych drugich mam zwyczaj uskuteczeniać nową listę.

To, co odkryłam przez ten rok, to fakt, że 31 czasem z sufitu wziętych rzeczy, nie da się objąć, umysłem, chęcią, możliwością, w 12 miesięcy. To znaczy może się da, ale ja chyba nie potrafię. Dlatego tajna liczba, to nie będzie tym razem 32. Tajna liczba wygląda tak:

35 nowych rzeczy do 35 urodzin
Pytanie tylko brzmi, czy za cztery lata nadal będę miała bloga.
A dlaczego 35? Bo nie 33. Bo kilka lat na realizację, to już jest jakiś konkretny czas. Taki, w którym się uda. Tym bardziej, że nie stworzyłam tej listy wczoraj - długo wymyślana, skreślana, poprawiana, przepisywana z poprzedniej, dopieszczana, czekała na właściwy moment. A skoro moment się przydarzył, to ją upubliczniam. "35 before 35". Bo marzyć trzeba z rozmachem:

/za tą długą listą znajduje się też kilka słów o tym, co mi się kołacze po głowie po dwóch latach blogowania/

1. TREKKING WOKÓŁ ANNAPURNY
















2. SLACKLINE


3. PRZEJAŻDŻKA TANDEMEM


4. JESIEŃ W PARYŻU


























5. KURS JĘZYKA MIGOWEGO



























6. PARALOTNIA W BESKIDACH


























7. ODDANIE KRWI


























8. ZROBIENIE WŁASNEJ CZEKOLADY


























9. WIATR WE WŁOSACH NA MOTOCYKLU


























10. PAŹDZIERNIKOWY MARATON W WENECJI


























11. PIECZENIE PIERNIKÓW


























12. PRZYJĘCIE TEMATYCZNE


























13. LOT BALONEM


























14. KONSUMPCJA PRZEGRZEBKÓW


























15. ŚNIADANIE NA PLAŻY


























16. PROFESJONALNA SESJA FOTOGRAFICZNA (ja jako obiekt)


























17. JAZDA KONNA





























18. MALOWANIE UST CZERWONĄ SZMINKĄ




























19. SYLWESTER W GÓRACH


























20. PIECZENIE CHLEBA


























21. POLE DANCE
































22.
NAGRANIE AUDIOBOOKA DLA DZIECI


























23. ZROBIENIE WŁASNYCH LODÓW





























24. ZDOBYCIE ORLEJ PERCI















25. LOT HELIKOPTEREM

























26. MAZURY ZIMĄ

























27. SNOWKITING















28.
WARSZTATY EMISJI GŁOSU































29. TAP DANCE


























30.
 TREKKING W ALPACH WŁOSKICH


























31. BIEGÓWKI


























32. AQUACYCLING/HYDROSPINNING


























33. SPŁYW KAJAKOWY


























34. PRZEJAŻDŻKA ROWEREM WODNYM


































35. WYCIECZKA NA ZANZIBAR


























Czego się nauczyłam przez te dwa lata blogowania?  Że nie trzeba się chować.
Pierwszy rok pisania, to było zamknięcie się na wszystkich. Mam bloga, ale się nie przyznaję. Nie będzie mi nikt znajomy zaglądał w to, co piszę. Nie będzie czytał, nie będzie wiedział, więc nic głupiego sobie nie pomyśli. Rok później mi się odmieniło. Na szczęście. Dzięki mniejszemu kamuflażowi, dowiedziałam się, że znajomi jednak podczytują. Że niektórzy trafili przypadkiem i zostali. Bo lubią. Nie tylko mnie (sic!), ale też bloga. I wcale nic głupiego sobie nie myślą, a nawet jeśli myślą, to mamy pole do dyskusji. Nauczyłam się też, gdzie stawiać granicę w opisywaniu rzeczywistości. Traf chciał, że raz o tych granicach zapomniałam i (całkiem nieświadomie) zostawiłam w kimś znajomym, zadrę. Przepraszam. Raz jeszcze. I już rozumiem dlaczego pisarze mają często taki problem z tłumaczeniem się z historii zapisanych w książkach (że to opowieść o wielu, a nie tylko jednym przypadku). Mimo to, nadal będę twierdzić - nie trzeba się chować. Pisać trzeba. Bo pisanie bloga porządkuje myśli, otwiera nowe furtki, tworzy nić kontaktów, sporo uczy i daje dużą frajdę.
Tylko warto przy tym pamiętać, żeby nie przesadzić z ekshibicjonizmem.

To były naprawdę dobre dwa lata.
I pomyśleć, że ja się kiedyś zastanawiałam, czy tego bloga nie usunąć.




PS 1 kimkolwiek jesteś - jeśli chcesz/możesz mi pomóc w realizacji, któregoś z moich 35 punktów - odezwij się:   wstrzasnieta@gmail.com


PS 2 z okazji urodzin bloga mam jeszcze kilka słów do Was, ludzi blogowo poznanych: dzięki, że jesteście. odbieranie zaskakujących maili i czytanie, że ktoś myśli, zaprasza do siebie gdzieś daleko, mimo, że często nawet nie zna, to uczucie nie do opisania. niesamowite jest też spotykanie się z Wami twarzą w twarz i obserwowanie, jak nagle stajecie się częścią mojego małego świata. rozmawiać, śmiać się, łapać słowa i zachwyty, wymieniać poglądy, czuć porozumienie z kimś nowo poznanym - bezcenne. 

PS 3 w temacie "zapraszania mnie do siebie" (żeby nie było, że nie uprzedzałam) ja z tych wszystkich, niedawno rzuconych propozycji, bezczelnie skorzystam. naprawdę. się bójcie.

PS 4 to, co nowego widać na blogu, to prezent na podwójne urodziny. made by On.



*wszystkie zdjęcia pochodzą z zasobów corbisimages.com

37 komentarzy:

  1. sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam ... Sto lat, sto lat, niech pisze, pisze nam :)
    Spełnienia wszystkich tych marzeń.
    A swoje propozycje wysłałam mailem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maila odebrałam. jak tylko (w końcu) zląduję w Posen (bo Ty z Posen jesteś, prawda?) i znajdę wolną chwilę (kolejka znajomych czeka :)) to dam znać. i nawet jak nie na pierniki, to się spotkamy na cokolwiek. choćby spacer :)

      Usuń
  2. jesień w paryżu też mi się marzy. dla chcącego nic trudnego!
    za to czerwonej szminki już próbowałam nieraz i wiem, że to nie dla mnie. ponoć każda kobieta ma ten swój własny odcień, TĘ czerwień, TĘ pomadkę, na którą kiedyś wpada, ale ja już chyba naprawdę przerobiłam wszystkie palety ze wszystkich drogerii i a-a. czerwień na ustach to nie dla mnie.
    i nowy dizajn bardzo zacny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pomadkami mam dokładnie to samo. jak mnie raz profesjonaliści wysmarowali, to się czułam klaunowato. ale wciąż wierzę, że gdzieś tam, w kosmosie może, istnieje ta jedna właściwa.

      Usuń
  3. Zapraszam ma przejażdżkę tandemem do stolicy. Można wypożyczyć na Pl. Zbawiciela. :-)
    Czerwonej szminki długo poszukiwałam, ale niestety nie znalazłam jeszcze swojej czerwieni szminkowej. Kupiłam za to genialny mega czerwony błyszczyk inglota. Polecam! Jeszcze raz najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można wypożyczyć? serio? no to już się na warszawską rowerową wiosnę szykuję :)

      Usuń
    2. serio :-) a tu więcej info:
      http://www.coffeehell.pl/wiadomosci/show/id/24/Atrakcje%20na%20koniec%20lata

      Usuń
  4. Z tą Annapurną to pojechałaś ;).
    Oglądałaś cykl "Himalaiści"?-bo to coś dla Ciebie ;)
    Wszystkie marzenia dobre, ale snowkiting też bym chciała i biegówki!.
    A krew warto oddać chociaż raz.
    Chyba też sobie zrobię listę...Zrobię sobie a co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie pojechałam. dopiero pojadę ;) "Himalaiści" zaliczeni kilkakrotnie, i festiwale górskie i inne takie. lubię wysokość, i wysokich ;) listę rób. wpadnę sprawdzić :)

      Usuń
  5. Lista zacna! Sympatyzuję z 9 punktami :) Layout bloga - mniam. Świeżo, bardzo :) Widać, że urodziny Ci służą. Powodzenia i niech się dzieje wola Twoja!!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sympatyzuję z 9 punktami" - którymi, którymi?
      "Powodzenia i niech się dzieje wola Twoja!!!!" - AMEN :D

      Usuń
  6. "Nie tylko mnie (sic!), ale też bloga...". I po co to "(sic!)"? Lubią i Ciebie i bloga. I będą czytać i będą być :) Ja przynajmniej będę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. sto lat Twoich i bloga :))))
    lista cód-mniód :) sama chętnie na kilka Twoich punktów bym sie pisała.
    serdeczności i
    cieszę się, ze do Ciebie trafiłam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Popieram i błogosławię pomysł z czeko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiedziałam, że kto jak kto, ale Ty na pewno zwrócisz na ten punkt uwagę ;)

      Usuń
  9. Tak sobie myślę, że kilka z tych rzeczy, to byśmy mogły zrobić razem, bo one u mnie też na liście - końcem kija nie tknięte. Jak wymyślę jak i kiedy, to się będę zgłaszać z propozycją.
    Piękny lifting bloga Ci On zrobił. Umi, On, oj umi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tak sobie myślę, że kilka z tych rzeczy, to byśmy mogły zrobić razem" i ja już, natychmiast, od razu się szczerzę do monitora jak głupia. nienormalna jestem. to już oficjalne ;) PS On dziękuje za uznanie.

      Usuń
  10. całkiem całkiem lista:) aquacycling..uuu!

    OdpowiedzUsuń
  11. chociaz sama nie mam takiej listy, bo wiem, ze nigdy bym jej nie zrealizowala, to jednak patrzac na Twoja, jest kilka rzeczy, ktore mnie kusza. Widze, ze zglasza sie Coraz wiecej osob z podobnymi preferencjami, wiec wydaje mi sie, ze je szybciej zrealizujesz, niz Ci sie wydaje ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Niech się uda wszystko zrealizować. Tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ambitnie-życzę, żeby się udało

    OdpowiedzUsuń
  14. Sto lat, sto lat...
    Spełnienia 35-ciu na 35-ąte:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oswajam liczbę. mniej się będę bała, jak się pojawi na liczniku ;)

      Usuń
    2. Zapewniam, że nie jest tak źle - już to przeżyłam;-)

      Usuń
    3. A! Jakbyś do Zanzibaru towarzystwa poszukiwała, to daj znać!:-)

      Usuń
  15. Ale się pięknie zrobiło u Ciebie! Tzn. zawsze mi się podoba design Twojego bloga, ale teraz podoba się jeszcze bardziej!
    Ja tam się zapraszania nie boję - w końcu ktoś kto ma haszczaka nie może być złym człowiekiem :)
    Z migowego znam tylko alfabet - pracowałam kiedyś w wolontariacie, gdzie były też niesłyszące dzieciaki i stąd znam alfabet i kilka podstawowych zwrotów :-)
    Ale już sesję foto jeśli chcesz - może nie będzie full profesjonalna - bo profesjonalistką bym się nie nazwała - masz zaklepaną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się zaklepuję na sesję zimową. przyjadę z Jinglem. niech sobie pobiegają razem z Elvisem, a my pomigamy i popstrykamy przy jakimś grzańcu :)

      Usuń
    2. Oj, mój Elvis raczej do obcych i to psów bywa agresywny, miałam już kilka przygód w pogryzieniem w roli głównej... Ale grzaniec i zimowa sesja haszczakowa - jestem na tak! :)

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja czekam na audiobooka, bo głos to ty moja droga wiesz, że masz piękny...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj, najlepszego. Dopiero co Trfiłam do Ciebie. Ile mam z Tobą wspólnego *wnioskuje po wpisie* to także mnie zaskoczyło. Mój blog ma niespełna dziesięć miesięcy... Pewnie będzie ewoluował...

    OdpowiedzUsuń