o mnie o mnie o mnie

15 listopada 2012

podróżować chcę InterRail

- a zabrałeś ze sobą izę? - po raz kolejny, przed wyjściem w teren, zapytała Iwona.
- nie izę, tylko wstrząśniętą-niezmieszaną, i tak - zabrałem, jak zawsze, jak wszędzie.
  tę małą przyzwoitkę
- mruknął pod nosem Paweł.


Nie żebym rzeczywiście robiła za przyzwoitkę i powodowała czyjeś pomrukiwanie, ale wiem na pewno, że
zupełnie niechcący, moja urocza, zminiaturyzowana wersja, była oczkiem w głowie, podczas tej podróży.
Dodam - fantastycznej.

kliknij w mapkę - się powiększy





























Dawno, dawno temu, obiecałam sobie i wam, rozmowę z Pawłem w temacie EUROTRIP 2012 (kto nie wie o co chodzi, klika najpierw: TUTAJ). Jak jeździli, czym jeździli, za ile, kiedy i czy warto. Wysłałam do Pawła maila z pytaniami, niedawno dostałam odpowiedzi i tak powstał krótki wywiad:


Ile dni trwała wasza podróż?

Podróż trwała 17 dni. Wystartowaliśmy z Katowic. Dokładnie 1 września, 10 minut po północy, a wróciliśmy 17go, o godzinie 16.00.

Czym się poruszaliście?


Głównie pociągami, ale były też samoloty.

Ile czasu spędziliście w pociągach?

Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym wcześniej nie zastanawiałem. Po moich wstępnych szacunkach wychodzi, że... 61 godzin! Najdłuższy, a zarazem najszybszy, odcinek to Paryż - Barcelona. Wyjechaliśmy TGV o godzinie 11.50 i koło 16.00 byliśmy w Perpignan. Po godzinnej przerwie, wskoczyliśmy w pociąg do Portbou i byliśmy na miejscu o 18.00. Tutaj znowu godzinna przerwa, żeby ostatecznie wsiąść w pociąg, który o 21.39 parkował na stacji Barcelona Sants. W niecałe 10 godzin (w tym 2 godz. na przerwę) pokonane 1050 km - robi wrażenie!

Jaki był całkowity koszt biletów? (i czy musieliście coś dopłacać za ewentualne miejscówki)

Ze względu na naszą trasę i czas jej trwania, zdecydowaliśmy się na bilet Global Pass (na całą Europę), ważny przez 10 dni podróży, w ciągu 22 dni. Czyli przykładowo: wpisujemy datę 3 września w odpowiednią rubrykę i w ten dzień jeździmy ile chcemy. Koszt takiego biletu dla osoby do 26 roku życia to 1050 PLN (pozostałe ceny tutaj). W większości dalekobieżnych pociągów, trzeba dopłacić cenę miejscówki - co jest zrozumiałe. Kwoty wahają się od 2-8 EUR (kraje i dopłaty znajdziecie tutaj). Najdrożej jest w TGV (10-20 EUR) oraz w hiszpańskich AVE Renfe (10 EUR), przy czym zaznaczam, nie warto oszczędzać - polecam się przejechać.


Z TGV jest też taka sprawa, że oni nie do końca lubią InterRail :) Dlatego też są bardzo duże limity na miejscówki z naszymi biletami. W kasie, w 98% przypadków, pani nam powie, że się już skończyły. Dlatego polecam iść na peron, poczekać aż 200-metrowy TGV podjedzie, znaleźć kontrolera w białej koszulce (szef), a potem grzecznie zapytać, czy możecie wejść do środka i gdzie macie poczekać, bo chcecie kupić u niego miejscówkę. Dwa razy tak zrobiliśmy i ... siedzieliśmy w wagonie restauracyjnym! Raz, gdy jechaliśmy najdroższym TGV Duplex, konduktor darował nam miejscówki, pouczając, że trzeba rezerwować wcześniej. I tym sposobem zatrzymaliśmy 40 EUR w kieszeni :)

Który pociąg i w jakim kraju był tym "naj"?

Napalałem się na TGV i owszem - zrobiło wrażenie. 320 km/h przy autostradzie, gdzie widać jak łatwo wymijamy samochody, zapamiętam na długo. Jednak w Hiszpanii pociąg AVE Renfe z Barcelony do Madrytu wspominam dużo milej. Nowsze składy, prędkość powyżej 250 km/h, filmy, darmowe słuchawki, totalna cisza w wagonach, klimatyzacja, a za oknem spalona słońcem Hiszpania i 34 stopnie :) Super sprawa. Znają się na rzeczy.





























Co było lepsze - podróż w ciągu dnia, czy nocą i czy w ogóle podróżowaliście nocą?

Zdecydowanie wybieram dzień. Można wtedy sterczeć z aparatem wklejonym w szybę. Jest co oglądać. Przejazd z Wiednia do Zurychu RailJet-em, między Alpami, to coś pięknego. Zaliczyliśmy jeden pociąg nocny z Madrytu do Lizbony. Spaliśmy na takich większych fotelach. Iwona zasnęła, a ja nienawidzę spać w takiej pozycji, więc budowałem w głowie plan morderstwa projektanta tego fotelu. Za to szybko się obudziłem, gdy otworzyłem oczy, zerknąłem na zegarek i stwierdziłem, że przejechaliśmy Lizbonę. Panika! Bieganie po wagonie! Iwona wstawaj! Trwało to do momentu, kiedy pan w wagonie restauracyjnym nie zapytał, czy przestawiłem zegarek. Taaa...

Jakieś inne zaskoczenia pociągowe?

Nie rozmawiamy przez telefon w wagonach bezprzedziałowych! Z czystej grzeczności. Wychodzimy do takich "przedpokoi", między wagonami. Pachnące toalety - musiałem to napisać. Nowe, ładne składy i miła obsługa. Nikt się nie awanturuje - odpoczywasz podróżując. Zaskoczenia? Sala konferencyjna w RailJet - 10 osób może odbyć spotkanie na trasie Wiedeń - Zurych przy wielkim stole, z internetem bezprzewodowym. Kino dla najmłodszych w długodystansowych pociągach oraz, największe zaskoczenie - brak żurku w wagonie restauracyjnym :) Wtedy zatęskniłem za WARSem.
kliknij w zdjęcie - się powiększy
































Powtórzyłbyś tę podróż?

Jasne! To doskonały sposób na spędzenie wakacji. Możliwość odwiedzenia wielu miast w krótkim czasie, mocno inspiruje. A jeżeli do tego dochodzi jeszcze świetna komunikacja, czyli dworce, pociągi, metro, to jestem już przeszczęśliwy. Uwielbiam miejską tkankę i jej dostosowanie do użytkownika - do nas. Podróż z biletem InterRail na pewno powtórzę.
Jaki plan? Północ-południe. Chciałbym zacząć w Anglii i skończyć w ciepłym kraju na południu. To tylko wstępne, luźne myśli - czas zrobi swoje.


I na koniec jeszcze garść linków od Pawła:

www.interrailnet.com - bilety, ogólne informacje

www.raildude.com - dopłaty, połączenia, analiza krajów, forum
www.myeurailtravel.com - ludzie dzielą się swoimi wyjazdami
www.eurailgroup.org - informacje  (dla ludzi spoza Europy)
www.facebook.com/interrail - warto obserwować
www.twitter.com/interrail - warto śledzić, w sytuacjach kryzysowych można zadawać pytania, doradzą i znajdą połączenie

amen

PS 1 jeśli macie jakieś pytania, albo w przyszłości potrzebowalibyście pomocy przy planowaniu takiej "pociągowej" trasy, Paweł jest chętny do pomocy. wystarczy do niego napisać: siarkowski@gmail.com

PS 2 przypominam, że całą EUROTRIP 2012 można prześledzić tutaj: KLIK.



*wszystkie zdjęcia + grafikę popełnił Paw

12 komentarzy:

  1. Fajna podróż i takie wakacje mi się szczerze mówiąc marzą, a nie jakieś smażenie się w Egipcie czy innej Tunezji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi wrażenie:) Masz na imię Iza???? Jako i ja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam przeogromnego stresa, jesli mam podroowac pociagiem, zawsze sie boje, ze wsiade do zlego ;) ale potwierdzam, ze Francja ma tak dobrze oznakowane perony, ze nawet taka oferma jak ja sie nie pomyli ;) I ten komfort... Swietna sprawa z tymi biletami, az daje ochote na taka podroz, a z opisu wynika, ze to prosta sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetna podróż:) aż Ci zazdroszczę zminiaturyzowanej jej formy;D

    OdpowiedzUsuń
  5. a teraz ogarnij, że znam Iwonę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że się nie potłukłaś ;)

      p.s. nadal czekam w Limanowej na Ciebie :)

      Pozdrawiam,
      Iwona

      Usuń