1. PAN KALENDARZ
Tegoroczna premiera. Tylko 500 egzemplarzy (dobra wiadomość: był dodruk!). I to jest cudo nad cudami. W dodatku, po tym cudzie, nie tylko można, ale koniecznie TRZEBA mazać. Jak piszą twórcy: "Pan Kalendarz powstał z pasji i chęci artystycznego wyżycia się. Noś go ze sobą wszędzie, gnieć, składaj na pół, żeby się zmieścił do kieszeni, maż po nim i wydzieraj kartki, zalewaj winem, kawą, owijaj kiełbasę na piknik z ukochaną/ukochanym...jednym słowem nie oszczędzaj go!"
Do wyboru są cztery ręcznie wycinane obwoluty. Więcej o Panu Kalendarzu poczytacie sobie na jego facebooku. Nie pamiętam ile razy oglądałam film z procesu powstawania i później już efektu końcowego, ale na pewno dużo za dużo.
Cóż, miłość.
2. "WDZIEJ LAKIERKI, BO DZISIAJ JEST..." - KALENDARZ (wrocławskiego studia graficznego) HAVEASIGN
Cudo numer dwa. Tym razem dla chętnych na zapełnienie ściany i dla tych, którym dziwne święta (dzień bez stanika, dzień bez łapówki, dzień jeża) sprawiają nieustającą frajdę. Właśnie te dziwne święta (choć nie tylko) havedesign postanowił wyróżnić własną, często niesamowitą, graficzną interpretacją.
![]() |
| kliknij w zdjęcie, się powiększy (źródło: Łowcy Dizajnu) |
Do wyboru jest wersja plakatowa i w formacie A5 na pętli ze sznurka, ręcznie dziurkowana.
Końcowy projekt to z mozołem wybrane, z całego dużego stosu, grafiki. A stos był zacny. Sami sprawdźcie u Łowców Dizajnu.
3. ROK DOBRYCH MYŚLI. KALENDARZ BEATY PAWLIKOWSKIEJ
Znalazł się w tej wyliczance ze względu na pomysł (bo realizacja już tak bardzo nie zachwyca). To codzienny motywator dla niezmotywowanych. Dużo uważności w codzienności i informacji o niesamowitych festiwalach, które odbywają się na całym świecie. Kalendarz podczas obmacywania nie wywołał we mnie dreszczy. A miał. Szkoda.
/to nie był wpis sponsorowany/





Kalendarz to idealny prezent, bo przed wręczeniem możemy zaznaczyć daty, o których ma koniecznie pamiętać obdarowany ;)
OdpowiedzUsuńCo roku postanawiam sobie, ze zaczne korzystac z kalendarza. Mam skorzany, praktycznie niezniszczalny, do ktorego co roku dostaje w pracy nowy wklad. I co roku konczy sie obietnicach samej sobie.. Moze kteraz sie uda?
OdpowiedzUsuńPan kalendarz to moj faworyt z Twojej trojki!
Ps. Zwykle w styczniu ceny kalendarzy spadaja co najmniej o polowe. Moze wtedy sobie kupisz? Czego Ci serdecznie zycze!
słowo fawory(t) od zawsze kojarzy mi się z jedzeniem :)
Usuńmam kalendarz Beaty Pawlikowskiej. ale pierwszy jest cudny! czy można mieć 2 kalendarze...? ; )
OdpowiedzUsuńw tym wypadku chyba trzeba ;)
UsuńDreszcze wywołuje raczej ta straszna fotogrfia Pawlikowskiej na okładce.
OdpowiedzUsuńnie mam kalendarza, znaczy mam ale nie używam. ten pierwszy mi się podoba.
OdpowiedzUsuńdla mnie kalendarz to jedna z najważniejszych rzeczy, nie rozstaję się z nim przez cały rok. Zapisuję tam nie tylko swoje plany, ale też cytaty z wywiadów, adresy blogów, tytuły etc. O kalendarz Pawlikowskiej pod choinkę poprosiłam brata, jak tylko zobaczyłam go na jej stronie na Fb, choć niestety przyznaję, że oglądanie go z bliska w Empiku też nie wywołało u mnie dreszczy. Kasia K
OdpowiedzUsuńNigdy nie używałam kalendarza ani notesu, ale ostatnio właśnie sobie myślałam, że cosik takiego by mi się przydało. Ten pierwszy, z robalkami jest b. fajny, ale szkoda, że już wyprzedany..
OdpowiedzUsuńz tego co wiem, już zorganizowali dodruk :)
Usuń