grazie
ile to kosztuje
quanto costa
chciałabym to kupić, ale nie wiem jak to się nazywa po włosku
voglio comprare questo, ma non so come si chiama in italiano
Rozdział pierwszy, drugi, trzeci. Chwilowo dziesiąty.
I jakoś mnie ten luty trochę mniej już pobolewa.
I ta niepewność, w oczekiwaniu na to, co się stanie.
jabłka
mele
jeden banan
una banana
pomarańcze
arance
A potem spisuję, co mi się nowego w głowie urodziło pomiędzy mele, a banane. I zaczynam się uśmiechać. Rozumieć. Tęsknić i chcieć. A podobno chcenie oznacza wiosnę. Niech więc!

wiosna by się przydała, bo powoli dopada zimowa deprecha. :/
OdpowiedzUsuńnie marudzić - do wiosny tylko 6 tygodni :)
UsuńTak tak! Wiosna! Oby jak najszybciej przyszla, bo dzis (przynajmniej Krakow) zasypany na calego!
OdpowiedzUsuńjest luty, jest śnieg. pozdrów Krk!
UsuńWłoski to piękny język, ale skutecznie mi go obrzydziła moja nauczycielka w LO. 3 lata nauki włoskiego, a nie wiele z tego wyniosłam. Niestety.
OdpowiedzUsuńWidze ze na tapecie Beata ;) Mam jej 2 ksiazki, do angielskiego i wloskiego. Nadal nie wiem, czy lubie...
OdpowiedzUsuń:-) niech więc!
OdpowiedzUsuńO kurdę, to może i ja bym swój niemiecki odgruzowała z Beatą. Inspirujesz, droga Izz!
OdpowiedzUsuńjawohl!
Usuńuwielbiam włoski. Namiastka wiosny w środku zimy.
OdpowiedzUsuńKasia K