o mnie o mnie o mnie

6 lutego 2013

cercare e trovare

Chodzę sobie ze słuchawkami na uszach i zwiedzam okolicę. Chodzę i powtarzam:

dziękuję
grazie

ile to kosztuje
quanto costa

chciałabym to kupić, ale nie wiem jak to się nazywa po włosku
voglio comprare questo, ma non so come si chiama in italiano

Rozdział pierwszy, drugi, trzeci. Chwilowo dziesiąty.
I jakoś mnie ten luty trochę mniej już pobolewa.
I ta niepewność, w oczekiwaniu na to, co się stanie.

jabłka
mele

jeden banan
una banana

pomarańcze
arance

A potem spisuję, co mi się nowego w głowie urodziło pomiędzy mele, a banane. I zaczynam się uśmiechać. Rozumieć. Tęsknić i chcieć. A podobno chcenie oznacza wiosnę. Niech więc!


10 komentarzy:

  1. wiosna by się przydała, bo powoli dopada zimowa deprecha. :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak tak! Wiosna! Oby jak najszybciej przyszla, bo dzis (przynajmniej Krakow) zasypany na calego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Włoski to piękny język, ale skutecznie mi go obrzydziła moja nauczycielka w LO. 3 lata nauki włoskiego, a nie wiele z tego wyniosłam. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widze ze na tapecie Beata ;) Mam jej 2 ksiazki, do angielskiego i wloskiego. Nadal nie wiem, czy lubie...

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurdę, to może i ja bym swój niemiecki odgruzowała z Beatą. Inspirujesz, droga Izz!

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam włoski. Namiastka wiosny w środku zimy.
    Kasia K

    OdpowiedzUsuń