Poniedziałek ogłaszam dniem dobrych wiadomości. I niespodzianek. Ale po kolei.
Najpierw wiadomość z gatunku tych gorszych:
Oficjalnie ogłaszam koniec (chlip, chlip) EUROTRIP 2012! Team IP właśnie zmierza do Polski.
A skoro to koniec - poczytajcie sobie jak było. Po kolei.
Wszystkie odcinki serialu "wstrząśnięta-niezmieszana w podróży", dostępne są tutaj:
WIEDEŃ + historia jak to się wszystko zaczęło
INNSBRUCK - czyli pierwsze karmienie
ZURICH - z wyjątkowymi parkingami dla rowerów
PARIS 1 - a konkretnie mój list DO Paryża
PARIS 2 - z zachwytami nad boskim TGV
PARYŻ - BARCELONA + ja na okładce magazynu
BARCELONA - wypisuję kartki, piję wino i prawie zwiedzam stadion FC Barcelona
MADRYT - dużo zabytków, w tym fiat 500
LIZBONA 1 - o gigantycznych muffinkach i wywiewaniu myśli z głowy
LIZBONA 2 - żółta 28ka, winda i oświecona ja
PORTO - o tramwaju nad morze, piwie, kotach i śląskim akcencie
PRAGA 1 - dwa lotniska + prohibicja
PRAGA 2 - czyli koncert Coldplay
i dodatek "JAK PODRÓŻUJEMY?"
Już jesteśmy po koncercie. Genialnym podobno. Nie mam zdjęcia z Chrisem Martinem, ale za to mam coś z dedykacją
(nie, też nie od Chrisa Martina). I się cieszę i chcę podzielić. Najpierw jednak wprowadzenie, czyli: przybyliśmy na arenę, dostaliśmy świecące opaski i ulotki.
Ja się na opaskę nie załapałam (bo dla Krasnali nie produkują), ale za to mogłam przez rozpoczęciem koncertu, bezkarnie się wydzierać na stadionie. Emocje wzięły górę. A miałam się zachowywać. Ech...
I się zaczęło.
A teraz czas na dobre wiadomości:
1. dla tych, co się wybierają na koncert Coldplay w Warszawie.
Paweł informuje: jeżeli jesteście na samym końcu w tłumie to nie martwcie się :) po jakimś czasie okaże się, że jesteście bardzo blisko artystów. podpowiedź: trzymaj się lewej strony :)
2. niespodzianka od Pawła z dedykacją specjalnie dla mnie. nikt mi jeszcze niczego na jutubie nie dedykował, więc nie wiem czy się wzruszać, czy zachować stoicki spokój. jak się kliknie w oglądanie jutubowe, a nie blogowe, to tam widać taki mały, nic nieznaczący podpis: "Specjalnie dla wstrzasnieta-niezmieszana.blogspot.com"
klik: OGLĄDANIE JUTUBOWE
3. dzisiaj idę się reklamować z nadzieją na plecach
(nadzieja jest potocznie nazywana "stałym dochodem")
PS wkrótce pojawi się trochę "making offu" i rozmów "od kuchni".
* všechny fotky Pavel



-2.jpg)
-2.jpg)
-2.jpg)
-2.jpg)
A szkoda,że koniec tripu :)
OdpowiedzUsuńCzekam za ten na rozmowy od kuchni, bo czuję, że będzie ciekawie :)
będzie. będzie.
UsuńWybieram się do Warszawy! I nie mogę się doczekać!!!! Ruszamy jutro przed północą.
OdpowiedzUsuńJutro ma być piękny dzień. Nie wiem czy dla Was czy dzięki Wam? :)
UsuńTrzymam kciuki za autoreklamę ;)
OdpowiedzUsuńdzięki!nic z tego nie wyszło.na szczęście :)
UsuńJa będę na warszawskim. Ciekawa jestem bardzo :)
OdpowiedzUsuńNie mogę chodzić na takie koncerty. Zawsze się wzruszam://
OdpowiedzUsuńa wiesz, że podobno Oni też się wzruszyli? niebywałość jakaś.
UsuńByłam na różnych koncertach. A najbardziej wzruszyłam się na George`u Michael`u. Jak wchodził na scenę i zabrzmiały pierwsze nuty. Bajka :)
UsuńColdplay jest dla mnie sentymentalnym zespołem. Serce ściska przede wszystkim przy Clocks.
Podróż jak marzenie... i jakie koncertowe zwieńczenie - dreszcze, dreszcze, dreszcze.
OdpowiedzUsuńKrasnalu - spisałaś się najdzielniej i emocjonująco wyprawę zaprezentowałaś. Gratulacje i dziękuję:)