Na sam obiekt Gere de Oriente składają się: dworzec kolejowy, stacja metra i dworzec autobusowy.
A kawałek dalej, w jednym z lokali można zjeść pycha muffinki na śniadanie. Dodam, że to muffinki giganty.
Po szybki śniadaniu i rozpakowaniu bagaży, nastąpiło równie szybkie przemieszczenie się do kolejnego pociągu. Tym razem w kierunku miejscowości Sintra - miasteczka zamków i pałaców. Stamtąd busem linii 403 dotarliśmy na koniec świata. Proste, prawda? Jakby ktoś pytał kiedy będzie koniec świata, to śmiało możecie mówić, że już był. Wczoraj popołudniu.
I w dodatku całkiem ładny.
Ten koniec świata, to zachodni przylądek Europy - Cabo da Roca. Miejsce, gdzie wieje tak mocno, że nawet myśli uciekają z głowy. A dlaczego koniec świata? Zanim Krzysztof Kolumb wypłynął, żeby odkryć Amerykę, bardzo długo wierzono, że to miejsce jest właśnie końcem świata, a dalej nie ma już niczego poza wodą.
Znawcy tematu i dalecy podróżnicy mówią, że Cabo da Roca jest najpiękniejszy podczas zachodu słońca, więc musieliśmy to sprawdzić i oficjalnie stwierdzamy - mają rację:
cdn nastąpi, bo nareszcie ruszamy w miasto. a w międzyczasie można sobie trochę powspominać, czytając poprzednie odcinki serialu "wstrząśnięta-niezmieszana w podróży", które znajdziecie tutaj:
WIEDEŃ + historia jak to się wszystko zaczęło
INNSBRUCK - czyli pierwsze karmienie
ZURICH - z wyjątkowymi parkingami dla rowerów
PARIS 1 - a konkretnie mój list DO Paryża
PARIS 2 - z zachwytami nad boskim TGV
PARYŻ - BARCELONA + ja na okładce magazynu
BARCELONA - wypisuję kartki, piję wino i prawie zwiedzam stadion FC Barcelona
MADRYT - dużo zabytków, w tym fiat 500
* todas as fotos Paulo





Poleciłabym przejażdżkę starym tramwajem “28”, wieczór w klubie z fado na żywo i ciastka z budyniem Pasteis de Belem w dzielnicy Belem właśnie. Najbardziej klimatyczną i nieturystyczną dzielnicą jest Alfama, poleciłabym spacer tam i przyjrzenie się życiu mieszkańców (raczej bez aparatu, bo można spotkać się z niechęcią).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Kasia Kawa
Cabo da Roca...cos dla Ciebie!? ;) wieje tak mocno, że...
OdpowiedzUsuńMądralo... ;)
UsuńAż skrzydeł dostałaś od tych wszystkich podróży - miło się czyta. Próbuję się odgruzować, żeby mieć czasy więcej na wymianę myśli, ale pod górkę. Na koncert jutro biegnę - na "naszych" chłopaków. Liczę, że mi magicznie naładują akumulator.
OdpowiedzUsuńkoncertuj się dzielnie - czekam na relację z naładowanymi już akumulatorami. a co do czasu w temacie wymiany myśli...jakoś też ostatnio tylko czytam co u innych - a raczej zerkam - bo na komentarze chęci/czasu, brak. ot, wrzesień ;)
UsuńA ja dodam tylko,że Gare do Oriente:) nie "de". I chętnie bym wróciła na stare śmieci:)zazdroszczę podróży:)
OdpowiedzUsuńliterówki - zmora, więc dzięki za poprawkę. a swoją drogą - kto mnie poprawiał? :)
UsuńO Panie co za dworzec.
OdpowiedzUsuńCzemu dworzec kojarzy mi się taaak inaczej, czemu>?????
Twa relacja jest piękna-będę to powtarzać uparcie ;)